@stfor
a nie wiesz skąd się ten nowy pieniądz bierze? Tworzy go NBP - i tworzy go tylko w jednym celu, po to aby pożyczyć bankom komercyjnym aby te udzielały z niego kredytów.
Nie tylko, większośc nowego pieniądza bierze się z udzielania kredytów przez banki komercyjne - co aktualnie na obecnym poziomie stóp procentowych zostało zatrzymane.
To natychmiast zatrzymało by inflację, ale coś takiego pozbawiło by banki podstawowego źródła dochodu a dla rządzących dochód banków jest znacznie ważniejszy niż obywatele.
I to jest największy problem - zyski banków. Tak samo było jęczenie o wakacje kredytowe, ale te wakacje + nadpłaty (które wg danych spływających z sektora są robione w ponad 80%) skuteczniej walczyły z inflacją niż podniesienie stóp procentowych, bo spłacony kapitał kredytu jest usuwany z rynku.
A co dało podniesienie stóp procentowych? Że kredyt teraz spłacasz taki, że masz 5% kapitłu u 95% odsetek. Z czego odsetki idą do banku i spowrotem do obiegu. Dorżniecie kredyciarzy i dorzucenie bankom dodatkowych odsetek z kredytów nie zakończy kreacji pieniądza, a ją przyspieszy i da tylko dodatkowy zysk bankom, które nie chca partycypować w inflacji, która same wywołały kreując pieniądze.
NBP nie przekazuje nowo wydrukowanych pieniędzy bezpośrednio do budżetu (prawo mu tego zabrania), wolno mu przekazać jedynie to co na dodruku pieniędzy zarobił czyli np odsetki od pożyczek których udziela bankom.
Dlatego mamy sporą dziurę pozabudżetową szacowaną na jakieś 200mld PLN.
Stopy mogły by być na poziomie 1,5% pod warunkiem że inflacja była ba zerowa.
Jak stopy były na poziomie 1.5% to mieliśmy deflację. Od wprowadzenia 500+ jesteśmy na poziomie +4% inflacji. I wtedy trzeba było podnieść stopy ponad inflację. W 2016-2017. I wszyscy z RPP, którzy w tamtych latach zasiadali w RPP powinni mieć zarzuty karne za to, że tak się nie stało.
Jeśli musisz oddać o 1,5% więcej niż pożyczasz to pożyczanie się nie opłaca i nie ma potrzeby dorabiania pieniędzy i inflacja pozostaje zerowa.
To tak nie do końca działa.