
Oglądałem to, kiedy była faza, na serial "Wielka Woda".
Dokument dobrze się ogląda, gnój byłem, jak to się działo...

Oglądałem to, kiedy była faza, na serial "Wielka Woda".
Dokument dobrze się ogląda, gnój byłem, jak to się działo...
@razALgul Miałem wtedy 17 lat, były wakacje, a moi rodzice jakieś 2 tygodnie przed powodzią pojechali odpocząć na mazury do rodziny na zasłużony urlop. Zostałem sam.
Pamiętam wielką solidarność ludzi, nigdy więcej nie doświadczyłem czegoś takiego że strony naszych rodaków.
Już w pierwszych dniach, gdy poziom rzek podnosił się, i było wiadomo że nadejdzie wielka woda, wrocławianie zjednoczyli się i zaczęli współpracować i zachowywać się jak jeden wielki organizm. Ci co byli w stanie to z łopatą w ręku napełniali tysiące worków piaskiem, przenosili je i ustawiali wały w zagrożonych zalaniem częściach miasta. Kobiety, dzieci i starcy organizowali punkty z żywnością, było tego naprawdę mnóstwo. Pamiętam rozkładane stoły zapełnione setkami kanapek, uzupełnianymi na bieżąco przez wolontariuszy, pieczone kurczaki, mięsa, palety z wodą. Takich miejsc było mnóstwo. Ludzie przynosili posiłki przyrządzone w domu, papierosy, a nawet alkohol. Przed oczami mam starszą panią z blachą kiełbasy z cebulką, która w środku nocy przyszła do nas, tym samym dziękując za pomoc w obronie jej domu przed powodzią.
Pamiętam mężczyznę w średnim wieku, bez ręki, któremu pomagałem zarzucić wór z piachem na plecy.
Pamiętam również wojskowych, którzy w pocie czoła pracowali na równi z mieszkańcami Wrocławia. Śmigłowce zrzucały worki, które następnie były napełniane piachem przywożonym wywrotkami.
Pomimo wielkiej tragedii jaką była powódź, wspominam ten czas bardzo pozytywnie.
Pamiętam tę powódź z telewizji. Bylem wtedy dzieciakiem i bezposrednio mnie nie dotknęła ale wyryła we mnie poczucie zagrożenia przed powodzią. Mieszkałem wtedy niedaleko rzeki, ktora wtedy i później regularnie wylewała. Chodziłem codziennie sprawdzać jak wysoko jest woda i czy sie nie podnosi. Wiedziałem, ze jakby przyszła taka fala jak na zachodzie to mój dom byłby zalany.
Jak szukałem mieszkania i domu do kupienia to sprawdzanie czy przypadkiem to nie sa tereny zalewowe lub sprawdzanie czy jest szansa na zalanie było pierwszą rzeczą.
I teraz ciekawostka, na mapach nie wszystkie tereny są prawidłowo zaznaczone jako zagrożone powodzią. Wiele terenów poniżej wałów pokazywane są na mapach jako niezagrożone. Można bardzo latwo sie pomylić, bo tereny za wałami czesto ciągną się kilometrami i nie widać zagrożenia. A pamiętając tak jak jest to w tym materiale, że wladza moze wpaść na pomysł przerwania wałów, to wały mozna traktować jako tymczasowe zabezpieczenie a nie jako gwarant bezpieczeństwa.
Zaloguj się aby komentować