Perspektywa długookresowa z kolei wymaga od nas planowania, co Polska zrobi w sytuacji nagłej dekompozycji rosyjskiego czy białoruskiego reżimu. Jak zareagujemy na sytuację rewolucyjną w Rosji. Prawdopodobieństwo załamania się na Kremlu nie jest duże, niestety. Ale nawet na małe prawdopodobieństwo powinniśmy być przygotowani.
@100mph Leży w naszym interesie, bo państwa środkowej europy, mają wspólne interesy. Dlatego już kiedyś próbowano założyć Unie Hadziacką. Wolna Polska nie istnieje bez wolnej Ukrainy, a wolna Ukraina bez wolnej Polski.
@AmbrozyKalarepa Nie istniała wtedy też Rosja, którą znamy dzisiaj. Żyjemy w 2023 roku i mapy polityczne świata wyglądają "trochę" inaczej niż tysiąc lat temu.
@AmbrozyKalarepa To przeczytaj jeszcze raz co napisałem i zastanów się, kto nie umie czytać ze zrozumieniem, ja czy Ty. Jak się poddajesz, to mogę wytłumaczyć.
@BlueTony Nie istniała wtedy też Rosja - przez 800 lat? Ruś Kijowska? Moskwa? Nie słyszałeś nigdy? No tak, bo teraz rewizjonizm historyczny jest w modzie. Podobno pierwsi Homo Sapiens byli Ukraińcami.
@BlueTony Sojusz z podobnymi sobie, tak. Ukraina absolutnie nie wpasowuje się w to słowo. Słaba, zniszczona, w wojnie z kacapami, skorumpowana, biedna , z odmiennymi wartościami. To tak, jakby USA chciały podpisać sojusz z Polską. Absolutnie nieopłacalne z punktu widzenia USA. Bądźmy racjonalni. Możesz wymienić choć kilka powodów z jakich sojusz z Ukrainą jest opłacalny dla nas Polaków? Proszę o argumenty, nie demagogię
@mikeku sojusz USA z Polską też jest USA na rękę, dlatego właśnie jesteśmy w sojuszu i zacieśniamy z nimi współpracę militarną (zakupując od nich sprzęt wojskowy i działając w ramach sojuszu NATO) oraz gospodarczą (np. planujemy współpracę w budowie elektrowni atomowych, aby uniezależnić Polskę energetycznie). Tak samo sojusz z Ukrainą jest na rękę Polsce, bo mamy wspólnego wroga w regionie jakim jest Rosja.
@BlueTony Spodziewałem się takiej odpowiedzi. Rosja nie jest naszym wrogiem. Nie jest też naszym przyjacielem. Skoro mowa o sojuszach, to kiedy i gdzie podpisywaliśmy sojusz z USA? Z pewnością USA, tak jak i my czerpią z tego korzyści. Jednakże do sojuszu daleka droga. Nie musimy zawiązywać żadnych sojuszy z Ukrainą. Sojusze są zdecydowanie lepszą opcją dla krajów równych sobie bądź słabszych do jakich należy Ukraina. Z naszej strony, dostarczanie i sprzedawanie broni nie wymaga żadnych sojuszy. Wciąż jednak jestem otwarty na argumenty i propozycje. USA jak i 30 krajów są w Sojuszu, gdzie każdy jest beneficjentem. Jakim beneficjentem możemy być w wątpliwym sojuszu z Ukrainą? Co może Ukraina zaoferować?
@mikeku Rosjanie prowadzą politykę imperialistyczną, chcą liczyć się w światowej polityce, tak jak za czasów ZSRR. Chcą odbudować swoje imperium. Oni mają taką mentalność "mongołów" i rozumieją tylko argument siły, a państwa, które znajdowały się w strefie wpływów Rosyjskich nie mogły rozwinąć się gospodarczo. Z naszej perspektywy musimy patrzeć na proporcje siły. Rosja mimo, że zacofana, to nadal ma dosyć silną armię i jest to 140+ mln mieszkańców. Do tego posiadają broń jądrową, którą straszą.
Polska aktualna sytuacja geopolityczna wygląda tak, że aby zabezpieczyć bezpieczeństwo Polski, to najlepiej mieć po naszej stronie w sojuszu państwa europy środkowej, które mają z nami wspólną perspektywę, na bezpieczeństwo, a więc co za tym idzie takie same interesy w tym zakresie. Nasi najważniejsi potencjalni sojusznicy w regionie to: Ukraina, Białoruś i państwa nadbałtyckie, ale też Czechy i Słowacja. Na nich powinniśmy skupić się najbardziej. Są to idealne granice w ramach, których można dość łatwo bronić naszych terenów. Dlaczego? Tutaj masz wyjaśnienie:
Polska od wieków dąży nie bez powodu do zabezpieczenia tych terenów. Stąd np. propozycja Unii Hadziackiej.
Od zachodu zabezpiecza nas odra, południa góry i dalej morze czarne, od północy Bałtyk i brama smoleńska od wschodu. Dlatego jest w naszym wspólnym interesie, oraz tych państw, aby zacieśniać więzy i współpracować.
Razem możemy współpracować na polu militarnym, gospodarczy, zabezpieczać się, aby Rosji głupie pomysły nie przychodziły w przyszłości, aby znowu nas atakować. Jak jesteśmy podzieleni, to jesteśmy słabsi w stosunku do Rosji.
Dodatkowo moim zdaniem powinniśmy współpracować z Finlandią, Szwecją, Norwegią i Danią.
Dzięki temu mamy kontrolę na morzu bałtyckim, oraz dzięki Finlandii rozciągamy granicę Rosji w potencjalnym konflikcie. Nie bez znaczenia jest też współpraca gospodarcza i militarna z tymi krajami.
Dodatkowo inni ważni sojusznicy regionalni to Rumunia, Mołdawia, Węgry, Chorwacja, Bułgaria i Słowenia.
Dzięki temu mamy zabezpieczone morze czarne i dostęp do morza Adriatyckiego, skąd możemy np. ściągać sobie jakieś surowce itd.
Aby zabezpieczyć bezpieczeństwo w europie, powinien być odpowiedni układ sił. W obecnej sytuacji jest to trochę zachwiane.
Dodatkowo dzięki np. Ukrainie mamy większe wpływy w UE, której siły zaczynają się równoważyć, a w której obecnie duże wpływy mają Niemcy i Francja. Oni mają trochę takie zapędy rusofilskie, co wynika również z ich położenia geograficznego.
Stany Zjednoczone mają problem obecnie z Chinami, które urosły w siłę, więc to też z tego wynika, że Ruscy zaczęli się panoszyć, a my musimy wziąć większą odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo.
To taki zarys mojej perspektywy na aktualną sytuacje. Jak coś nie jasno napisałem, to dopytaj, postaram się odpowiedzieć.
@BlueTony Ależ kolega. W rozwinięciu twoich poprzednich słów na kolejny post - całkowicie się z tym zgadzam. Teraz twój obraz sytuacji stał się dla mnie klarowny. Poprzednio miałem wrażenie, że piszesz o jedynym sojuszu zawartym pomiędzy tylko dwoma państwami - Ukrainą i Polską, co wydawała mi się skrajnie niekorzystnie dla Polski. Sojusz, w którego skład wchodzą państwa przez ciebie wymienione, jest jak najbardziej korzystny zarówno dla Polski jak i dla państw ościennych.
a my musimy wziąć większą odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo.
W pełni się z tym zgadzam
Mam jednak płonna nadzieję, że sojusz podpisany obecnie przez rządzących tym krajem, stałby się dla nas jednak nieopłacalny. Sama idea jednak warta dążenia do niej