
Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, podał się do dymisji. To efekt kontrowersji związanych z jego wypowiedzią o wybuchu w Dnieprze.
#ukraina #wojna #jenotcontent

Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, podał się do dymisji. To efekt kontrowersji związanych z jego wypowiedzią o wybuchu w Dnieprze.
#ukraina #wojna #jenotcontent
@jenot Arestowicz nie był doradcą Zełeńskiego, ale doradcą dyrektora Kancelarii prezydenta Ukrainy. To zupełnie inna funkcja. Nie powtarzajmy medialnej głupoty. Podobnie ma się sprawa z jego przyjaźnią z Zełeńskim. Arestowicz, aż do wojny, był politycznym przeciwnikiem Zełeńskiego. Owszem, Arestowicz o Zełeńskim wypowiada się z szacunkiem, ale to tyle. Poza tym otwarcie przyznał, że ma ambicje prezydenckie, więc nagłośnienie tej rzeczywiście głupiej i nieprzemyślanej wypowiedzi u Fejgina, ma drugie, polityczne dno. Jak można się było spodziewać Moskwa wykorzystała sytuację nie tylko do usprawiedliwienia własnej zbrodni, ale również do dyskredytacji Arestowicza. Moskale okrzyknęli Arestowicza "swoim człowiekiem", co niestety opozycyjni politycy na Ukrainie podchwycili. Zresztą już wcześniej zarzucano Arestowiczowi, że "żaden z niego Ukrainiec" (pochodzenie polsko-rosyjskie, urodzony w Gruzji). W tej sytuacji, moim zdaniem, Arestowicz podając się do dymisji, zachował się właściwie.
Zaloguj się aby komentować