@maximilianan przede wszystkim- ładowanie. To jest problem. Jedziesz spalinowym, czy na gaz, kończy się paliwo, dojeżdżasz sobie nawet i na rezerwie, bo zużycie paliwa jest liniowe więc przewidywalne, tankujesz do pełna, razem z zapłatą i drobną kolejką przy kasie- 10 minut i jesteś z powrotem w trasie.
Jedziesz elektrykiem. Pomińmy tu też gównopiździki z zasięgiem 40 kilometrów, bo tyle to rower elektryczny też zrobi. Każda dłuższa trasa to planowanie którędy jechać, żeby w razie czego mieć tę zasraną ładowarkę. W przeciwieństwie do spalinowych aut strefa psychicznego komfortu nie kończy się na lampce rezerwy, ale gdzieś na 50%, bo wtedy prądu zaczyna ubywać coraz szybciej. W dodatku jak jest zima/lato i trzeba włączyć klimę, to sytuacja tylko się pogłębia. Radio? Jakiekolwiek wygody? To samo. Więc albo zostaje to wyłączyć, albo patrzeć jak baterię wpierdala w oczach i modlić się, żeby wartości nie spadły do jednocyfrowych, bo wtedy raczej nie poratujemy się pieszą wycieczką z kanistrem na najbliższą stację. W końcu dojeżdżasz na stację licząc, że będzie wolna ładowarka, bo jak nie, to nie będziesz stał w kolejce 10-15 minut, tylko 2-3 godziny. Jest- podjeżdżasz, zapinasz ładowarkę... i czekasz. 2-3 godziny xD W czasie których "możesz sobie pozwiedzać okolicę" jak kiedyś przeczytałem w takiej dyskusji. Okolica pośrodku niczego, gdzieś w d⁎⁎ie na słupie, gdzie psy szczekają dupami, a asfalt na noc zwijają jajcami. I tak sobie czekasz. I czekasz. I czekasz. I modlisz się, żeby z krzaków na ciebie nie wyskoczył jakiś dzik. I w zależności gdzie jedziesz, to takie postoje robisz odpowiednią ilość razy.
I tak, ja wiem, że elektryczni fanboje zaraz się odpalą, że hurr, a ile ty razy w roku musisz taką trasę robić durr, elektryki to są do miasta hurr a na dłuższe trasy to trzeba mieć drugie auto durr przecież to oczywistość!!1oneone. No tyle że taki c⁎⁎j, bo to nie ma znaczenia, czy robię taką trasę raz w tygodniu, raz w miesiącu czy raz w roku. Robię ją i to się liczy, bo wtedy to jest duża niewygoda. I w takim razie jak mam utrzymywać drugie auto dla zachcianek ekopierdolniętych, to po prostu wybiorę jedno. Takie, które zrobi wszystkie trasy, a że to się defaultuje do spalinowego, no to cóż. Nie moja wina.