Poczyniłem kolejną inwestycję do kiły.
Tym razem był to wydatek o wartości 200zł. Chińskie Android Auto.
Kupione trochę dla jaj, żeby poczuć powiew tabletozy xD
Jak oceniam budżetowy monitor? W sumie, dobrze.
Włącza się w jakieś 5 sekund i bezpośrednio łączy z komórką w następne około 10 sekund. Czy to dużo, czy mało? Na cuda nie liczyłem, mi wystarcza.
Dużym plusem w tym modelu (nie wiem czy jest tak wszędzie, ale chyba nie) jest brak dodatkowych aplikacji na komie. Jednorazowe połączenie przez bluetooth i tyle.
Całość jest połączona z radiem/głośnikami przez kabel AUX i jakość jest dla mnie w porządku. Monitor ma też własny głośnik, ale tu jakość padaka 1/10 i nie wiem po co ktoś by miał go używać.
Testowałem rozmowy i tutaj również nie mam wielkich zastrzeżeń. Rozmówca słyszy dobrze a im bardziej nasza mordka przybliża się do monitora tym lepiej. Wbudowany mikrofon do zastosowań typu "NO ELO BĘDĘ ZA 20 MINUT W DOMU" jest w zupełności wystarczający. Komórka może leżeć gdziekolwiek w samochodzie, bo jej mikrofon nie jest używany.
Z faktycznych minusów to typowe główne menu typu "kali jeść, kali pić" i brak pomocnej instrukcji. W tej kwocie niczego innego się nie spodziewałem.
Co do samego kabla AUX to trochę przesadziłem z przedłużaczem xD
W skrócie: Podczas jazdy i dodawania obrotów było słychać cichy pisk/szum, zależny od samych obrotów. Najpierw myślałem, że samochód się zdupcył i turbo zaczęło głośniej chodzić xD po chwili ogarnąłem, że to jednak dźwięk z głośnika
Bez przedłużacza AUX jest ok, ale sam efekt był dosyć zabawny. Przypominało to trochę efekty dźwiękowe elektryków z głośników, które chcą "brzmieć" np. jak z silnikami spalinowymi.
Mapy googla działają dobrze i nie ma opóźnień/lagów. Ostatnio robiłem trasę nowym Tucsonem ze śląska na mazury i z powrotem i w sumie działa prawie tak samo płynnie. Sam ekran ma za to dużo gorszą jakość, w nowych samochodach nie ma (najczęściej) pikselozy a tutaj jest.
Zresztą, mi najwygodniej używa się nawigacji na komie kiedy ekran jest bezpośrednio za albo nad kierownicą i nie muszę za każdym razem patrzeć w bok (albo jeszcze gorzej, w bok i w dół). Raczej do tabletowego rozwiązania pod tym względem się nie przekonam, chyba, że nawigacja by była wyświetlana centralnie przed kierownicą (gdzieniegdzie taka opcja występuje, szkoda, że nie we wszystkich nowych samochodach).
Ciekawe czy prędko gadżet się popsuje. Gdyby się nie popsuł i działał OK to chyba zostawię dla różowej, żeby podczas dłuższych podróży z siedzenia pasażera bawiła się w DJa
#zawszegruzem #samochody
