Po kilku latach stagnacji postanowiłem zanurkować spowrotem w świat anime, więc stwierdziłem, że na to podejście wybiorę coś przyjemnego zwłaszcza dla oka i nieciążącego na głowie. Padło na Kimetsu no Yaiba czy bardziej powszednie Demon Slayer - chyba wszyscy już widzieli, a ja jeszcze nie zdążyłem. I to był strzał w dziesiątkę. Fabuły na tyle, żeby pchnąć akcję od walki od walki, gdzie każda jest zrobiona przepięknie. Pierwszy sezon już za mną (zajął mi 3 dni nierobocze - nie jest to żaden genialny wynik, ale zdecydowanie lepszy niż nic) drugi w trakcie i im dalej, tym tylko lepiej. Nie jest to anime wybitne, ale na przetarcie czy reset po pracy w sam raz.


#anime #animedyskusja

7cc005e8-f053-4ef0-96b9-9f7bc3c526fd
Rozpierpapierduchacz userbar

Komentarze (4)

@Rozpierpapierduchacz bardzo dobra pozycja, chociaż pierwszy odcinek mnie nie przekonał. Ładna kreska, sensowna fabuła, dobrze napisane postacie. Czekam na kolejny sezon!

@Rozpierpapierduchacz niski próg wejścia faktycznie, a to z racji tego, że jest to jak najbardziej rozrywkowa młócka, a przy tym zamyka się w sensownej ilości odcinków/rozdziałów mangi - podobnie jak kiedyś fullmetal alchemist

@tobaccotobacco full metal alchemist bym chyba nie chciał na rozruch, mimo, że uwielbiam to anime. FMA jest mimo wszystko cięższe w odbiorze, za dużo fabuły i moralniaków po drodze, za dużo dramatów etc.


A kny jest proste jak budowa cepa, iść na misję, zabić demona, iść na następną, fabuła ze sznurka. Co nie znaczy absolutnie, że mi się nie podoba, drugi/trzeci sezon jest genialny a akcja z dzielnicy czerwonych latarni wchodzi we mnie jak w masło

Zaloguj się aby komentować