No dobrze, jeszcze jeden. Pisałem o swoim marzeniu żeby już stopniało prozą, więc teraz to samo, tyle że wierszem:
***
To gówno białe
I znowu za oknem to gówno białe,
choć taką już przecież nadzieję miałem,
bo już na plusie było niemało,
to jednak – niestety! – znów nasypało,
więc znowu auto przyjedzie odśnieżać:
dach, maskę, światła i cały zderzak,
i jeszcze szyby przyjdzie odszronić,
doznając przy tym odmrożeń dłoni.
Takie to właśnie marzenie miałem,
by już stopniało to gówno białe,
czyli niewiele chciałem od życia,
a to „niewiele” śnieg mi przysypał,
więc o czym innym zaczynam marzyć,
bo, choć awersję mam do lekarzy,
to pójdę i udam, że mam przeziębienie.
Na jakiś tydzień wezmę zwolnienie.
***
#nasonety
#zafirewallem
