No dobra, w końcu mam siłę opisać wykonanie mojego #jesiennewyzwania

  • Zrób sobie jeden dzień dla siebie, bez komputera ani internetu w telefonie (jeśli to niemożliwe, to rozpocznij od zakończenia dnia pracy)


Nie jestem pewny co to znaczy dzień dla siebie, ale uznałem że będzie to robienie tego, co lubię tylko bez telefonu i kompa. Z rzeczy które lubię do wyboru miałem motocykle i ASG, jednak na motocyklu nawigacja jest jednak przydatna, a bez internetu ciężko z jej działaniem.

I tak się akurat złożyło, że w ten weekend odbywał się Fedrunek — coroczna, 24-godzinna gra sztabowa na Śląsku, na którą byłem zapisany.
Zazwyczaj mam wtedy telefon i internet włączony (w tym roku szczególnie bo miałem dowodzić ekipą 16AAB, więc kontakt ze sztabem przez WhatsApp czy mapy online się przydają).
Ale pomyślałem, że to idealny moment na wyzwanie — włączyłem tryb samolotowy, a całą internetowo-telefoniczną robotę zrzuciłem na mojego RTO (nie był zbyt zadowolony ale temat ogarnął śpiewająco)

Gierka wyszła świetnie (Nasza frakcja Zielonych wygrała na żyletki!)
Co prawda po 24 godzinach gry i 3 godzinach snu trochę piekło, ale bawiłem się nawet lepiej niż zwykle — nikt nie zawracał głowy, nikt nie rozpraszał smsami (szczególnie rodzinka "żyjesz?" "jak tam w lesie?")

W sumie wyszło nawet dłużej niż dzień, bo tryb samolotowy wyłączyłem dopiero w poniedziałek rano, kiedy już trochę odespałem


#asg #airsoft

fa50d097-d52b-4b61-bd59-b591c76b0a65

Komentarze (12)

@mtriciak33


jednak na motocyklu nawigacja jest jednak przydatna, a bez internetu ciężko z jej działaniem


Właśnie o to chodzi żeby się czasem zgubić? Albo jechać gdzie popadnie a nie gdzie prowadzi Cię strzałka?

@cebulaZrosolu Nie kuś diable, z moim szczęściem wyjechałbym przypadkiem za wschodnią granicę albo zakopał się w jakiejś polnej drodze xD

@bojowonastawionaowca asg? No już od 6 lat jeżdżę, wzięło się to z grupki znajomych która grała w Armę 3, I stwierdziła że można spróbować strzelania "w prawdziwości" no i zaskoczyło, od tego czasu przynajmniej raz-dwa razy w miesiącu jestem na jakiejś niedzielnej strzelance w okolicy, a kilka razy do roku jeżdżę na takie duże pojebane milsimy (głównie MARSH I właśnie Fedrunek). 24h bo to coś więcej, test na ile samemu daje się radę kondycyjnie oraz mentalnie. MARSH jest 48h i tam jest trochę luźniej bo jednak trochę więcej snu i obóz nie jest "w grze" to można się spokojnie wyspać

Aż się weekend zwiadowców przypomniał…kiedyś organizowaliśmy też milsim 24 H na terenie 2x2 km na prawie 100 osób ale była beka jak łazili i nie mogli na siebie trafić a mieli się wzajemnie wykryć XD

Zaloguj się aby komentować