#nieruchomosci tak sobie obserwuje okolice na otodom i ku**a kolejny taki scenariusz. Ktos wystawia swoje, wlasne, mieszkanie bez pasozytka posrednika (j⁎⁎ie obie strony zwykle albo podwojnie sprzedajaca). Trzyma nie wiem 1-2 tygodnie oferte a pozniej ja usuwa? Sprzedal? Nie! Oplacil ja na otodom (80zl teraz czy ile najtansze?) a glownie dzwoni do niego smiec posrednik, i to nie jeden. I tenze przejmuje oferte, namawia ze on mu sprzeda lepiej, drozej, szybciej i "bez stresu" no i oczywiscie BEZPIECZNIE. Obecnie wiec znajdziecie ta sama nieruche tylko przez biuro choc 2mc temu widzialem wystawiona prywatnie. Z ceny zjechali, wiec tym razem nie namowil ze sprzeda drozej to pewne =D Z czego beka? Ze sprzedajacy taki naiwny i daje sie namowic. Wydal 80zl tylko po to by posrendnicy do niego dzwonili. Poprzednio z tej samej okolicy taki sam przypadek, przejete ogloszenie prywatne. Posrednik sprzedawal kolejne 8mc chyba az ktos na otodom znalazl ogloszenie... tak samo by znalazl ogloszenie prywatne a jeszcze by obie strony mialy wieksze zyski. Ludzie mysla ze smiec im jakos cudownie i szybko sprzeda. A smiec reklamuje sie tam gdize oni, na tym samym portalu =D