Nienawidzę biegać, ale w przypływie noworocznego entuzjazmu i by stworzyć sobie samemu jakiś dobry cel zapisałem się w sylwestra na nocny półmararon. Jest dokładnie za 7 dni a ja za c⁎⁎j nie jestem na niego gotowy xD


Dopiero poznaję to uczucie które spływa na człowieka realnie zmuszającego się do robienia czegoś naprawdę dla niego ciężkiego.


W swoim życiu raczej nie wystawiałem się na takie walki - smród porażki ktorą czułem gdy nie dawałem z czymś rady, był często zbyt wielki żeby kontynuować a myśli atakowały niesprawiedliwą narracją o byciu słabym, głupim czy zjebany w zależności od tego przy czym akurat poległem.


Atentycznie nie wiedziałem że aż tak silnie boję się przegrywania z samym sobą, że z biegiem lat zapomnę jak dobrze smakuje wygrana.


Więc biegam choć tego nie lubię. Głównie dlatego, że wisi nademną półmaraton do którego absolutnie nie jestem gotowy, ale przeszły sylwestrowy JA o dziwo wiedział co robić. I ten cel okazał się ważniejszy niż się spodziewałem.


A Wam wszystkim którzy wczoraj poświęcili swój czas na czytanie moich wypocin, albo na pisanie do mnie czy opowiadanie swoich własnych ciężkich historii - po ludzku dziękuję.


Jesteście wielcy i dzięki Wam po stokroć.

#rozkminkrzaka

3fda0748-464d-4cb3-8978-ac7f8d1e61af

Komentarze (10)

Ale biegasz tak 3,4 razy w tygodniu, czy mniej?

Początki są trudne, bo póki ciało nie przywyknie i nie złapiesz rytmu to faktycznie jest katorga.


Potem jak dostajesz zastrzyk hormonów po treningu, to zaczynasz się uzależniać od biegania.

To nie pasta, choć ma potencjał na nią gdyby poprzerabiać mocno tekst :p


Zapisałem się na pół maraton 1 stycznia i miałem pół roku żeby się przygotować. Aktualnie zostało mi 7 dni i mała nadzieja że łącząc bieganie z chodzeniem skończę te 21 kilometrów w 3 godziny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Krzakowiec no i to jest prawidłowe podejście, nie daj się ponieść na początku, jak ludzie szybko ruszą - utrzymuj swoje tempo i baw się dobrze przede wszystkim

@Krzakowiec biegniesz we własnym wyścigu, nie konkurujesz z innymi biegaczami, jedynie ze sobą. W swoim tempie, może być powoli i pewnie będziesz cierpiał po, ale to się da zrobić. Znam ludzi którzy powoli ale bez przygotowania przebiegli półmaraton, a ty jeszcze dziennie chodzisz 10 km? To przecież połowa dystansu, tylko jakbyś dwa razy w ciągu dnia poszedł. To już nie jest straszne. Trzymam kciuki i daj relacje z biegu

przebiegniesz, dobiegniesz, wygrasz ze swoimi słabościami, a więc o żadnej porażce niy mo godki


może warto spróbować zmienić nieco wektor nastawienia z "posysam we wszystkim / nic mi nie wyjdzie" na "uda się, dzisiaj na pewno mi wyjdzie". Przynajmniej raz tak stwierdzić na każdych 10 "I suck"


małe kroczki, przypominam, a i maraton uda się przebiec (☞ ゚ ∀ ゚)☞

@VonTrupka metoda trzech kroków też jest spoko, żeby przebiec półmaraton musisz

1. Zapisać się

2. Przyjść na start

3. Dotrzeć do mety

Proste

Zaloguj się aby komentować