Nie znam lepszego przykładu gdy wokalistka swoje niedociągnięcia zamienia na złoto. Bo Dolores O’Riordan pod względem warsztatu głosowego była... przeciętna, a nawet lekko słaba. Na pewno nie miałaby szans w żadnym programie typu talent show. Nie, że nie umiała śpiewać, po prostu miała ograniczenia.


I dlatego właśnie jest nie do podrobienia. Dlatego chociażby ten jeden utwór stał się takim pokoleniowym hymnem. Tam warstwy muzycznej nie ma lepszej niż u zenka martyniuka. Tam nie ma nic w sumie, co gdyby zaśpiewała losowa osoba - by stać się wyróżniającym utworem.


Po prostu ten rwany wokal. Te niedoskonałości sprawiły... doskonałość tego utworu. To nie jest Sinead O’Connor, która miała w głosie wszystko. Cieszy mnie, że Dolores dane było taki utwór zrobić. Wszystkie jej wokalne wady stały się kluczowymi zaletami, zarówno rwanie, jak i krzyczenie, bo gdyby miała głos, to nie szarpałaby, a grała jak chociażby Whitney Houston.


https://www.youtube.com/watch?v=8MuhFxaT7zo


#muzyka

Komentarze (4)

@Hoszin Specjalnie dodałem wersję koncertową, bo tam te niedoskonałości są jeszcze mocniejsze i mi osobiście, jeszcze mocniej się podoba niż wersja płytowa


A co do znania się - to w sumie nie ma znaczenia, bo to jest właśnie przykład, że nie zawsze o to chodzi i można zrobić nomen omen złoto którym jest pokryta.


Szkoda, że tak szybko odeszła. To już ponad 8 lat jak jej nie ma. Nie odżałuję, bo to jeden z tych utworów za którymi zaśpiewanymi w oryginale poleciałbym do Australii. Ale nie będzie mi już dane.

@onomatorychu Pewnie że nie miała głosu na pierdylion oktaw jak na przykład Mariah Carey ale warsztat miała a przede wszystkim była świadoma swoich ograniczeń i potrafiła je wykorzystać. Dlatego zamiast próbować wyciągać nutę "ścinała" dzięki czemu brzmiała inaczej niż wszystkie inne.

Zaloguj się aby komentować