Nie wiem co konkretnie pyli na wsi, ale zdycham. Idę o zakład, że mieszanka traw, pokrzyw i bylicy mnie tak dobija. A ma co dobijać bo dosłownie wszędzie na około jest tego w opór :v działka na przeciwko jest calutka zarośnięta tym zielonym gównem.


#alergia

Komentarze (16)

@maximilianan Nie wiem co się dzieje teraz wszyscy mają alergie, jak byłem szczylem prawie nikt nie miał. Nawet mnie zaczyna brać na stare lata, a w każdym razie swędzieć nos jak suche trawy koszę.

@Opornik ja zawsze miałem po prostu lekarz nie znał przyczyny czemu co roku, regularnie w tych samych tygodniach choruję na coś grypopodobnego

@Opornik alergia jest pojebana jakaś xD za dzieciaka miałem testy i mi wyszło, że niby na trawy, psy coś tam jeszcze ale nigdy nie miałem żadnych problemów z tym związanych.

Aż jeb z 6 lat temu mnie dopadło xD mówię co jest?! No i się okazało, że mam na trawy alergie

@NatenczasWojski @cebulaZrosolu ja poprawię foliową czapeczkę na głowę i będę się ubierał wina chemii w jedzeniu, za komuny masa związków które teraz są dopuszczone, dzięki pracy lobbystów była zakazana, może nie zawsze słusznie, może czasem profilaktycznie, ale jednak.

a zanieczyszczeń była masa, bo przecież przemysł za komuny był strasznie zacofany i miał w dupie środowisko.


wisienką na torcie są te cholerne mikroplastiki, zobaczymy co one nam namieszają w biologii

@Opornik e tam kiedyś jak dziecko kichało na pyłki to ojciec brał je i wrzucał na środek łąki. Wracało odczulone. Albo nie wracało. Tak czy inaczej problemu alergii nie było.

@Opornik nie wiem czyja to wina ale wiem, że odczulanie chyba pomaga. 2 rok się odczułam i mniej to przeżywam niż w poprzednich latach. Teoretycznie jeszcze 3 lata odczulania przede mną

@maximilianan za komuny to ja miałem rtęć w buteleczce, której jakoś dziwnie ubywało, mimo szczelnego zawoskowanego zamknięcia.

@maximilianan współczuję, bo sam niestety wiem jaka to jest chujnia. Za dzieciaka miałem naprawdę zajebiste combo "alergia na wszystko co pyli + astma", które praktycznie mnie wycięło z jakiegokolwiek życia do czasu aż poszedłem do gimbazjum i samo z siebie to po prostu nagle zniknęło, tak ot. Zaczynało się pylenie? Umierałem na życie. Zmęczyłem się trochę? Umierałem na oddychanie. U lekarza rodzinnego tylko do końca podstawówki miałem od przepisywanych prochów tak grubą kartotekę, że niejeden dorosły przez całe życie takiej się nie dorobi. Mówię ci- świetnie się próbuje z innymi tworzyć jakiekolwiek interakcje czy kontakty, jak nie możesz robić tego co oni. Nie polecam kurwa nikomu.

Zaloguj się aby komentować