Nie miałem wczoraj czasu na Hejto (błagam o wybaczenie!), ale dzisiaj nadrabiam
Oto szybkie podsumowanie najważniejszych i najciekawszych wydarzeń z wczoraj:
-
Rodzinny triumf w curlingu: Szwedzkie rodzeństwo, Isabella i Rasmus Wranaa, zdobyli złoto w parach mieszanych, pokonując w finale USA (6:5). Co ciekawe, trenuje ich własny ojciec! To da dwójka pokonało mój Team Edinburgh
-
Włoska duma: Gospodarze wywalczyli złoto w sztafecie mieszanej w short tracku oraz brąz w curlingu, co wprawiło lokalnych kibiców w euforię.
-
Dominacja Norwegii: Norwegowie zgarnęli kolejne złota – Johan-Olav Botn był bezbłędny w biathlonowym biegu na 20 km, a legendarny Johannes Høsflot Klæbo wygrał sprint w biegach narciarskich.
-
Skoki narciarskie: Słowenia sięgnęła po złoto w konkursie drużyn mieszanych. Polska zajęła niestety odległe, 11. miejsce.
-
Afera "pękających medali": To chyba najdziwniejsza historia tych igrzysk. Kilkoro sportowców (m.in. Amerykanka Breezy Johnson i Szwedka Ebba Andersson) zgłosiło, że ich medale... rozpadły się na kawałki krótko po ceremonii. Organizatorzy wszczęli już dochodzenie w tej sprawie. Przestroga od medalistki: „Nie skaczcie z nimi na szyi!”.
-
Polski akcent w short tracku: Michał Niewiński zachwycił kibiców w eliminacjach na 1000m. Jechał ostatni niemal przez cały wyścig, by na ostatnim okrążeniu brawurowym manewrem wyprzedzić wszystkich i wygrać swój bieg.
-
Łyżwiarstwo figurowe: Polak Władimir Samojłow o włos uniknął groźnego upadku w programie krótkim, ale dzięki niesamowitej równowadze uratował przejazd i awansował do finału.
- Niedosyt w biathlonie: Polacy w biegu na 20 km (Grzegorz Galica i inni) zaliczyli sporo „pudeł” na strzelnicy, co przekreśliło ich szanse na wysokie lokaty, mimo niezłego tempa biegu.
Używam Gemini, aby to generować. Poprawiam ręcznie, ale jak jakaś bzdura się wkradnie to bardzo przepraszam.
#codzienneigrzyskaolimpijskie
