Nie jestem birdwatcherem, który łazi z lornetką po bagnach. Po prostu lubię obserwować przyrodę dookoła siebie. Atlas ptaków mam opatrzony tak, żeby potem mieć szansę na rozpoznanie czegoś, co mi mignie w krzakach. No i mam zagwozdkę oraz być może kupę szczęścia.
Usłyszałem w lesie coś jak szczekanie psa średniej wielkości. Środek leśnego oddziału, jedyne co mi przyszło do głowy, że koś przywiązał burka do drzewa. Wtem... na gałęzi siedzi on. Coś jak kot tylko z piórami Nie widziałem nigdy sowy na żywo ale szybka eliminacja innych możliwości i wyszło że to musi być puszczyk (wielkość, brak uszu, upierzenie, popularność). Tyle, że miał bardzo czarną gębę i wydawał takie niesowie odgłosy. Normalne pohukiwania znam dobrze bo w zimie drą się jak opętane zaraz za płotem. Oczywiście kiedy odpaliłem merlina to już się nie odezwał. Potem bezczelnie przeleciał ze dwadzieścia metrów przed mną na jakieś dalsze drzewo i wypiął się d⁎⁎ą. Zdjęcie kartoflem niewiele wnosi ale na grupie na FB ktoś się przychylił do mojej konkluzji, że może to być uralski do czego doszedłem przegrzebując nagrania w necie.
A wam coś przychodzi do głowy? Wiem że jest tu paru ptasiarzy. Wschodnia małopolska, tuż przed granicą pogórza.
#ptaki #ornitologia