Nie jest fajnie kurde. W głowie masa lęków czy wszystko się ułoży, jestem totalnie przygnębiony, mam problem z alkoholem. Na dokładkę zmarła mi dzisiaj babcia, ale miała tak zaawansowanego alzheimera, że praktycznie straciliśmy ją już lata temu. Czuję bezradność. Trochę mnie pociesza, że pojutrze na Polandrock i może uda się naładować trochę baterie, a później wyjazd w góry. O ile samochód na to pozwoli, bo ostatnio płata figle. Ehh