Przecież to prawda, podzielają te same wartości.
Oba kraje uwielbiają militaryzm, flagi w paski i gwiazdki, pochody i parady, marszowe przyśpiewki, onanizowanie się potężną armią. Propagandowy pierdolec też jest, podobnie toporny i podobnie wciskany na siłę wszystkim w okolicy. Tak samo nie liczą się z tymi, do których zajeżdżają na czołgach z towarzyską wizytą, tak samo obojętny jest im dalszy los tych, których porzucili. Tak samo wysysają co i z kogo się da, ogłaszając się samozwańczo wybawcą, obrońcą, strażnikiem i tak dalej całego świata nieledwie. Tak samo osrywają weteranów, którzy oddali zdrowie ojczyźnie, po jednej stronie kałuży są "Born in the USA" i "Full Metal Jacket", po drugiej samowary wysyłane na Syberię i "9 Kompania".
Są też pewne różnice - Jankesi owijają swoje imperialne ciągoty w pozłacany papierek z kokardką, podczas gdy kacapy w osraną pogniecioną gazetę. No i ci pierwsi nie wywieźli z Polski szyn kolejowych, maszyn, kranów, rowerów, zegarków i generalnie wszystkiego, co nie było wystarczająco mocno przybite gwoździami. Poza tym w US & A jest całkiem prężna i spora klasa średnia, którą mami się ułudą wpływu na cokolwiek, a w kacapstanie jest garstka oligarchów i mierzwa rabów, nic pomiędzy.