Dyskusja użytkownika evilonep
MyDr minimalizuje swoją odpowiedzialność. Oni to powinni tak ogarnąć, że dostaną gotowe pismo do zgłoszenia tego incydentu i narzędzia do powiadomienia ludzi xD ale syf ocene ryzyka przerzucili na placówki
#cyberatak


MyDr minimalizuje swoją odpowiedzialność. Oni to powinni tak ogarnąć, że dostaną gotowe pismo do zgłoszenia tego incydentu i narzędzia do powiadomienia ludzi xD ale syf ocene ryzyka przerzucili na placówki
#cyberatak


@evilonep pomijąc suchość tego stwierdzenia to powiedz jak powini się zachować?
Mówię o tym że przepisy są nieżyciowe i oficjalnie oni nie są administratorami danych osób których dane wyciekły (pisałem już o tym wcześniej). Każda z placówek która korzystała z tego rozwiązania powinna mieć własne procedury zarządzania danymi pacjentów.
Jeden napisze że jest administratorem a inny napisze że nie i ma jakieś umowy powierzenia danych i w d⁎⁎ie to ma. O ile jakąś umowę powierzenia danych z mydr podpisało. Ale raczej nie :).
Pytanie czy mydr powiadamia placówki i w jakim zakresie.
Zakładam (nie znam się to się wypowiem) że wszyscy przynależeli do jednej bazy danych i mydr powiadamiał będzie zdawkowo i falami (nie sądzę żeby mieli przygotowane narzędzie na tę okazję).
Bardzo ciekawy przypadek pod względem prawnym i technicznym.
Mój werdykt? Rozejdzie się po kościach. I nic z tego nie wyniknie. Ale chciałbym się mylić.
@Astro
pomijąc suchość tego stwierdzenia to powiedz jak powini się zachować?
powinni dostarczyć placówkom gotowe pisma, instrukcje, wszystko co jest niezbędne do zgłoszenia tego do UODO. To powinno być na 2 kliknięcia. Ocena ryzyka również nie powinna spoczywać na placówce, oni się chuja na tym znają, skąd ma to wiedzieć jakiś lekarz co se gabinet prowadzi czy recepty przez neta trzepie. On się na tym nie zna, po to kupił MyDr żeby to wszystko oni ogarniali, a jak on coś ma zrobić to mu podrzucają.
@evilonep no i tak, i nie. Oczywiście że placówka może się wuja znać ale to jej z niczego nie zwalnia. Szczególnie że na stronie mydr można przeczytać: Będziemy przechowywać te dane osobowe i udostępnimy je specjaliście lub placówce,która zatrudnia specjalistę lub która będzie przeprowadzać badania. W momencie, gdyudostępniamy dane osobowe profesjonaliście lub placówce, staje się ona niezależnym odnas i samodzielnym administratorem danych osobowych, który będzie przetwarzać daneosobowe dla własnych celów (np. dla celów udzielania porad medycznych lubpodobnych). Zachęcamy do zapoznania się z polityką prywatności specjalisty lubplacówki w celu uzyskania dalszych informacji w tym zakresie.
Pytanie na ile takie przerzucenie odpowiedzialności jest zgodne z prawem? Czy takie zbycie odpoiwdzialnosci jest prawnie dopuszczalne? Czy może być dwóch administratorów danych (techniczny odpowiedzialny za strukturę i „prawny” z resta obowiązków?) Ja nie wiem choć się domyślam. I żeby była jasność, absolutnie nie bronię mydr. Wskazuje tylko że sytuacja jest dość zawiła (dla mnie, bo ja głupi jestem). Bo akceptując taką politykę jako lekarz/orzychodnia każdemu powinno to nieco śmierdzieć. Ale ludzie „pani redaktor, my nie czytali, działało a tera płacić trzeba”. Chuj, dane wyciekły, pozamiatane. Pytanie czy spowoduje to dalsze ruchy żeby prawnie ukrócić w przyszłości takie zawiłe sytuacje. Tu również domyślam się że nic się nie wydarzy :/
Zaloguj się aby komentować