@JustKebab To trochę, jak z tym "just kebabem". Pamiętam go z wiedeńskiego Kettenbrücken w 1997. To był pierwszy, jaki jadłem. Proszę Pana, rozjebał do spodu. Mieszkałem tam przez jakiś czas i po roku znałem już o wiele lepsze miejsca, niż targ na Kettenbrücken - która to miejscówka do roku 2001 osiągnęła u mnie właśnie taki status: 3-4/10. W tym samym czasie w filmowym mainstreamie działy się przełomowe rzeczy pod względem produkcji. Gladiator był wtedy dziełem, powiewem świeżości w tej właśnie dziedzinie. I są osoby, które tak go zapamiętały. Ja się wtedy kochałem w twórczości Doroty Kedzierzawskiej i Jana Jakuba Kolskiego. Jednak "Gladiator" był dla nas takim "Avatarem" 13 lat wcześniej. Pod pewnymi względami był pierwszy. Tego odebrać mu nie można. Proszę natychmiast przyznać mi rację, albo się nie polubimy I w 100% podzielam Twoje zdanie: nie trzeba nawet czytać o tym "odświeżeniu", żeby wiedzieć, że będzie o wiele gorzej, niż było kiedyś. No ale z sentymentu robimy czasem rzeczy nieprzewidywalne dla niepowiązanych emocjonalnie obserwatorów. I nie powinno się nas z tego powodu krytykować, bo sentyment - do pewnego stopnia oczywiście - jest dobrą wartością w tym wszechobecnym smutku świata (tutaj również obciążam Cię obowiązkiem kiwnięcia głową na "YES" ).