Komentarze (40)
@jonas a mi tam się podobają i szkoda, że już ich nie widać. Ostatnia syrenkę 105 w normalnym użytku, widziałem chyba z 15 lat temu, parkowała na parkingu koło bloku moich dziadków.
No ale to tylko polski gówno samochód z dwusuwowym silnikiem, nie może być klasykiem... Co innego taki Saab 96 również z dwusuwem, produkowany w podobnych latach, również już pogniły itp. taki to klasykiem może być bo to szwedzkie cudo :D
@cebulaZrosolu przede wszystkim powinno się jeździć takimi które jeżdżą a nie walczą z kierowcą i jebią się od patrzenia. Ja wiem że różowe klapki, ja wiem że sentyment i to dziwne patriotyczne zadecie ale sorry, cos takiego jak nasza motoryzacja nie istniało. Te wszystkie tłuczone spierdolonezy i klepane na worku piachu Nysy są tego najlepszym przykładem
@cebulaZrosolu No to na zdrowie, trzeba było sobie jakąś kupić za flaszkę, kiedy wrastały w osiedlowe śmietniki i nikt tego nie chciał nawet za darmo.
Saab jest samochodem, a dwusuwami zamiatał w rajdach całkiem długo. Syrena to po pierwsze nie samochód, tylko wyrób samochodopodobny, po drugie ma silnik z motopompy strażackiej, dla którego wyczynem było dociągnąć 50k km bez generalnego remontu, po trzecie już w założeniach było przestarzałe, a na domiar złego produkowano to o wiele za długo. Wiem wiem, takie czasy byli, kiedyś to kurła było, teraz to nie ma.
@jonas no za długo produkowali w tych samych latach co ten Saab...
A nie sorry saaba do 80 a syrenę do 83 no fakt 3 lata za długo :)
Po 2 to motopompa miała silnik z syreny a nie syrena z motopompy xD
Jeszcze może tyle o tej syrenie wiesz, że powiesz, że miała drewnianą konstrukcję? Bo i takie plotki chodzą po świecie :)
@NiebieskiSzpadelNihilizmu a mi się wydaje, że powinno się jeździć tym czym się chce. Nie mówię, że to były świetne samochody, ale twierdzę, że na zachodzie w tamtym czasie równiez powstawały paście, tylko, że zachodnie to może być wow a polskie to nie :)
Zobacz sobie jakie samochody dwusuwowe powstawały w latach 70-80 na zachodzie, jest tego trochę i wcale taka syrena estetyka od nich nie odbiegała.
Właśnie bardziej niż różowe klapki czy sentyment to widzę pojazd po polskiej motoryzacji tylko dlatego, że jest polska :)
@cebulaZrosolu Syrena to konstrukcja z lat 50. z założeniami z lat 30., przestarzała w momencie wprowadzania do produkcji tylko trochę, ale przepaść szybko się powiększała.
Saab w latach 80. miał jeszcze kilka innych modeli w ofercie, Syrena nie miała nic.
Drewniane ramy samochodów nie były niczym dziwnym jeszcze w latach 40., ale to zastosowano chyba tylko w prototypach Syreny. No i Trabancie P70, też niezłej abominacji, która również w większości skończyła na złomie gdzie jej miejsce. Paru niepoprawnych sentymentalistów próbuje takie rzeczy wywlekać ze złomu, łudząc się, że uda się cofnąć czas i poczuć dawno zwietrzałe lata młodości.
@cebulaZrosolu Nie chodzi o estetykę, tylko o rozwiązania inżynierskie. Klepanie blach ręcznie na workach z piaskiem to jest manufaktura garażowa, a nie produkcja samochodów.
@cebulaZrosolu Na szczęście silniki czterosuwowe okazały się o wiele lepsze od dwusuwowych, więc prostota konstrukcji niewiele tu zmienia. Co z tej prostoty, kiedy trzeba remontować częściej?
@jonas no i wszystko co opisujesz wg mnie pasuje do tego by nazwać taki samochód klasykiem, bo klasyk to nie tylko "niezniszczalne" w123 które będzie jeździć i jeździć i nic z nim nie trzeba robić. A najlepiej kupić już odnowione, jeździć na złoty i się brandzlować, że ktoś zwraca na nie uwagę :)
Wiem jak powstawały samochody w PRL-u, na szczęście dzisiaj już tak nie powstają, co nie zmienia faktu, że takie były czasy i wg mnie warto to uszanować a nie zapomnieć i udawać, że tak nie było :)
Wiem, że 4t okazały się lepsze, chociaż nie wszędzie patrz motocross np :)
@cebulaZrosolu Ależ nikomu nie bronię uważać Syrenę czy abominacje z FSO za klasyki. Ba, na kilku zlotach klasyków byłem i ze dwie alejki były wytapetowane Maluchami, Polonezami i resztą tej czeredy. Były też alejki pełne W123 i W124, a powód jest prozaiczny - utrzymanie starego Mercedesa na chodzie jest o tyle łatwiejsze, że nadal można do nich kupić oryginalne części zamienne. Spróbuj to zrobić ze starym francuskim samochodem na hydro, powodzenia. Zaś najtrudniejsze w jeżdżeniu starym Mercedesem (klasykiem, jak kto woli) jest wyganianie tych wszystkich ludzi, ładujących się bezceremonialnie na tylną kanapę i pytających czy dojedziemy na dworzec za 30 zł.
Nie wiem co tu szanować - bylejakość, przestarzałość, nędzny projekt, niestaranne wykonanie?
Dwusuwy są jeszcze spotykane w piłach łańcuchowych albo kosiarkach.
@Opornik Ja rozumiem, ale nie podzielam. Dla wielu to był pierwszy własny samochód, więc próbują wskrzesić duchy przeszłości, kupując sobie taki wynalazek i polerując go kozim worem w sobotnie popołudnie. To nic nie da, czasu nie cofniesz, a młodości nie kupisz za żadne skarby, ale warto mieć jakieś hobby.
@cebulaZrosolu No jest, tak samo jak jeżdżenie tym i udawanie, że to prawdziwy samochód. Teraz można sobie na to pozwolić dla kaprysu, bo w razie czego wsiadasz w nowoczesny plastik, który odpali i pojedzie zawsze, a Syrena niech sobie stoi i czeka na półosie czy cewki zapłonowe. Kiedyś żadnego wyboru nie było, nie wiem jak można tęsknić za tymi czasami i okolicznościami.
@jonas idąc tym tropem, to najlepiej kupić okulara a nie jakieś tam beczki czy puchacze - pod każdym względem lepsze auto, łatwiej o części, proste w naprawie, też jest już stare plus ktoś może rzeczywiście tęsknić za czasami kiedy te auta były świeże, bo przecież kto w Polsce ma sentyment do RFNu lat 70-tych. Gniją, ale przecież beczki też są z tego znane.
Tylko że klasyka nie kupuje się po to, żeby się dobrze sprawdzał na daily a naprawy były proste i tanie. To się nie dodaje. Ludzie kupują beczki bo im się podobają, a remont takiego wrosta wcale nie jest prosty, tani i przyjemny. Ale jakbym robił klasyka na złoty, to chyba wolałbym się wyróżnić taką skarpetą, niż, nie oszukujmy się, poprawnym, ale autem bez większego polotu (może poza rzadkimi wypasionymi wersjami), których dalej są setki tysięcy. A że trudniej dbać o DSa, niż o w123? W tym tkwi urok posiadania czegoś nietuzinkowego, wymagającego. Tak to już jest z hobby, że się nie opłaca.
@Odczuwam_Dysonans Niewiele zrozumiałeś, może za gęsto piszę albo co.
O wiele łatwiej jest utrzymać na chodzie starego Mercedesa niż starą Syrenę, bo niemieccy producenci dalej z germańską skrupulatnością trzymają elegancko skatalogowaną ofertę części do klasyków, zabytków i starych gratów. Opłacalność zabawy schodzi na dalszy plan, bo to zabawa. Producenci francuscy przestają się zajmować zaopatrzeniem w części modeli starszych niż 10-15 lat, więc jeśli ktoś ma Citroena na hydrozawieszeniu, to potem jeździ po jakichś punktach z hydrauliką przemysłową i kombinuje jak koń pod górę, żeby mu te wężyki przy sferach jakoś pozakuwali.
I potem na zlocie masz dwie alejki starych Mercedesów po taksówkach, dwie alejki abominacji z FSO i jedną alejkę naprawdę ciekawych rzadkich okazów - Lancie, Alfy Romeo, kwadratowe japończyki z lat 70. i 80., bulgoczące amerykańce (tutaj głównym problemem bywa czas potrzebny na sprowadzenie części, ale zdumiewająco dużo można zwyczajnie kupić jak bułki).
@jonas no właśnie o to chodzi. Mercedesa może mieć każdy, kupić część i wymienić również nie stanowi wyzwania. Stąd są ich krocie. Nie mówię że to źle, bo jak ktoś chce po prostu mieć takie auto i nie brudzić rąk, albo wierzy że to inwestycja, to spoko, samo obcowanie z klasykiem jest pewną wartością a Meśki mają swój toporny urok. Ale na pewno dużo więcej satysfakcji daje odbudowa czegoś, czego nie ma na kopy na przykładowym zlocie, a to że jest trudniej, dla mnie w perspektywie hobby jest zaletą, bo jest bardziej rozwijające. Jeśli robimy to sami oczywiście. Sam coraz poważniej myślę o czymś z hydropneumatyką, ziomek za granicą ma parę starych Cytryn i są super, inne niż reszta.
Zaloguj się aby komentować
