#motocykle

No i jazda na QJMOTOR SRT 900s oraz Ducati Multistrada V2s za mną.

Na pierwszy ogień poszedł chinczyk. Podsumuję go jednym słowem - motocykl. Czuć, że się postarali i czuć markowe podzespoły, zwłaszcza zawieszenie - prowadzi się dosyć przewidywalnie, pomimo dużej masy i wysokiego środka ciężkości nawet przy małych prędkościach prowadzi się go poprawnie. Silnik - przewidywalny, zrywny, wystarczający. Kanapa i manetki podgrzewane, bardzo dobrze to działało, kanapa też dosyć wygodna. Ale jeden aspekt bezwzględnie ten motocykl przekreśla - niska szyba bez możliwości regulacji, powyżej 110 już było BARDZO głośno. Jak masz 165 to super, ale dla mnie - padaka.

Poza tym pomimo wysokiego wzrostu, nie byłem w stanie pewnie trzymać dwóch nóg na ziemi - kanapa jest dosyć wysoka, co w połączeniu z niską szybą sprawia, że nie mam pojęcia jak musiałby wyglądać człowiek, któremu byłoby na tym motocyklu komfortowo długie nogi i króciutki tors, coś w stylu tego typa z minionków.

Hamulce działają, skręca, przyspiesza. Duże wibracje typowe dla tego typu silników. Nie ciągnie od dołu, ale brzmi całkiem ładnie.

Ot, motocykl za bardzo uczciwe pieniądze. Trudny do operowana na postoju, ale jak ruszy, sprawia wrażenie dużo lżejszego.


A potem była Multistrada.

Kurde bele. Spodziewałem się różnicy. Nawet dużej. Ale to nie była różnica. To była PRZEPAŚĆ. Pozycja, ochrona przed wiatrem, lekkość motocykla i zwinność. Do qj musiałem się przyzwyczaić, a Ducati przyzwyczaiło się do mnie. Miałem akcesoryjna szybę turystyczną, jazda na autostradzie to była przyjemność.

O ile do kazdego motocykla na jakim jeździłem trzeba się dostosować, poznać go, o tyle ducati mówiło mi wprost "jedź, zapierdalaj, składaj się. Ja ogarnę przyczepność, Ty się o nic nie martw." nigdy w życiu nie miałem takiego komfortu w pokonywaniu zakrętów, no, może po 2 tygodniach codziennej jazdy po 500-600km na moim tripie po Włoszech, gdy wracałem byłem jednością z motocyklem. Tu miałem to wrażenie od pierwszego zakrętu.

Ta maszyna chce jechać i chce jechać szybko dając ogromny zapas przyczepności, czucia asfaltu i spokoju. Ani się obejrzałem w półtorej godziny zrobiłem ponad 100km. Wziąłem ją też do beskidu wyspowego, gdzie podjechałem pod górę prowadzącą na schronisko na kudlaczach. Włączyłem tryb rain I nagle dostałem jeszcze dodatkową poduszkę bezpieczeństwa, w postaci przepustnicy reagujacej delikatnie, spokojnie, stonowanie.

Tak samo po wjeździe w miasto, włączam tryb Urban i czuję się jakbym jechał na małej 500. Jedynie przeciskanie się między autami stanowi lekkie wyzwanie ale tylko i wyłącznie że względu na szerokość kierownicy, nie zaś narowistość maszyny.

Absolutnie fenomenalne przeżycie. Nawet jeżeli w tym momencie życia niekoniecznie może potrzebuje ten motocykl, to czuję, że on może być po prostu motocyklem ostatecznym na dalekie wyprawy asfaltowe.

Minusy? BARDZO twarda kanapa bez możliwości grzania. I w trybie sport lub travel ten motocykl bardzo szybko może pozbawić Cie prawka, bo on po prostu szepcze do ucha, żeby każdy zakręt pokonywać ciut szybciej. I ciut szybciej. I ciut szybciej. Za każdym razem dając poczucie pełnej kontroli nad maszyną.

Po prostu wow.


Byłem przekonany, że raczej nic nie może usprawiedliwić ponad 2x przebitki w cenie. Oj, jakże się myliłem.

#ducati #QJMOTOR

Komentarze (5)

@TyGrySSek wcześniej miałem NTV 650 i parę lat później CB500x - i w każdy z tych motocykli trzeba się było na początku "wjeździć" czyli je po prostu poznać. A z tym skuterem było tak, że od początku czułem jakbym nim już długo jeździł, i wiele osób to pisze, że fenomenalnie się prowadzi

Zaloguj się aby komentować