Mam taką fazę że odkąd w końcu ogarnąłem sobie w miarę dobry komp to pykam sobie tak raz na rok/dwa lata w Assassins Creed, od samiuśkiego początku no i jestem obecnie na trójce.
Trochę mi zeszło żeby się zabrać bo słyszałem że ogólnie po trylogii Ezio to słabo im to wyszło i muszę przyznać że jednocześnie się zgadzam i nie zgadzam
Historia jest jak na razie spoko, okres historyczny też ciekawy no i grafika jak na swoje lata całkiem robi robotę. Dużo rzeczy zostało wywalonych a sam Connor jest takim Rambo że szok. Odbijanie fortów to wjazd na pełnej i sieczka wszystkiego co się rusza zamiast kombinowania jak w poprzednich częściach, ale jakoś mi to pasuje do postaci mściwego indianera
Jednocześnie gra jest tak zabugowana że to szok, zwłaszcza po tylu latach. Wypadania za mapę, wrogowie respiący się za plecami albo znikające kilka metrów od gracza konwoje to normalka, no nie wiem jak można takie rzeczy przegapić i nie spatchować. W dodatku optymalizacja też leży bo zdarza się że klatki spadają nawet poniżej 30fps xD No i to bieganie po lesie za jakimiś piórkami to też tak średnio a zarządania posiadłością dalej nie kumam chociaż jestem już w połowie gry.
Ale ogólnie bawię się całkiem nieźle. Mimo że gra sprawia wrażenie trochę niedokończonej to jednak te assasiny coś w sobie mają, chociaż oddałbym nerkę za reboot Piasków Czasu...
#gry