Mam poczucie że zmarnowałem kilka lat swojego życia. Co może brzmieć dla was zabawne skoro nie skończyłem 30. Co ciekawe wtedy miałem poczucie że będzie dobrze, wszystko się ułoży i nadejdzie mój czas. Nie pochodzę z normalnego domu, jak wiele osób. A patrząc na swoje rodzeństwo, że sobie radzą to uznałem że dlaczego ja miałbym sobie nie poradzić?
No i było normalnie. Tylko dla mnie się stawka zwiększała skoro przeżyłeś swoje pierwsze razy z jedną osobą. I gdy budziłeś się obok tej osoby to w głowie było „czekałem na to całe życie”
Gdy się do mnie coś mówiło to było właśnie „wszystko będzie dobrze”. Albo jak zostało mi powiedziane że czegoś jest za dużo to nie zrozumiałem tego jak powinienem i miałem „Nie widzisz jak się staram? Wezmę te uczucia na siebie i jak tylko będziemy razem to damy radę”. Bałem się jednak co prawda że mogę nie dać rady, ale nie sądziłem że będzie aż tak źle. Że jestem o wiele bardziej dojrzały. A dostałem tak że nawet nie trzeba było zaczynać odliczania.
Temu czasowi nie pomagalem. A teraz mam poczucie że za bardzo skupiam się patrząc do tyłu zamiast skupiać się na teraz i na przyszłości. Bo te chwile po prostu przychodzą. Wracasz z roboty, kładziesz się na łóżku i przychodzi na myśl że kogoś byś obok objął. Dzwonisz do jednego, drugiego ziomka i któryś na pewno jest ze swoją. Nie mówiąc że trochę ludzi dookoła się żeni lub już się pożeniło
I znam jedną taką osobą która by się chciała spotkać, ale nie byłbym w stanie być z nią razem. Nie będę się bawić ludźmi
Trzeba chyba zaprzyjaźnić się z siłownią i wyrobić systematyczność.
„Najbardziej bawi mnie to że od razu wierzysz w wielką miłość, gdy tak naprawdę nie znasz drugiego człowieka.”
#przemyslenia #zalesie #refleksje #emocje #zwiazki #chcesiewyzalic