Nie znoszę Podolińskiego. Ten typ ma talent do widzenia najmniejszego pozytywnego promyczka w tonie syfu, mnoży to razy 100 i obrazuje sytuację pokazując wyłącznie ten pozytywny promyczek bez zwracania uwagi na całą chujnię. Dlatego w komentarzu dostajemy zawsze że świetnie gramy, ciągle jest lepiej, zawsze pozytywnie, kiedy w rzeczywistości obserwujemy antyfutbol, a kibica krew zalewa. Na koniec meczu przegranego z jakąś Mołdawią jest "no cóż, można się starać najlepiej jak to możliwe a czasami po prostu coś nie wyjdzie".
Płot twist - te pozytywne promyczki często są urojone.
Ciekawe jak Laskowskiemu się pracuje z nim, bo ten to potrafi powiedzieć w poetycki sposób że no JEST CH⁎⁎⁎IA, a z ust Podolińskiego zawsze padają słowa jak jest fajnie i cukierkowo i mamy najlepszą kadrę.