Macie momentami takie chwile, że chcielibyście się wyżalić tak od serca, ale w gruncie rzeczy to nie ma komu? Są takie rzeczy o których nawet rodzinie, swojej partnerce czy najlepszym znajomym niekoniecznie chciałbym mowić. Co pozostaje? Momentami już wole się żalić do ChatGPT niż do osób, które niby są mi bliskie
Komentarze (11)
@yeebhany Coś w tym jest, takich randomów już zbytnio nie mam, z większością nawiązałem kontakt w realu i znajomość wtedy wchodzi na inny poziom. Nie wiem, kiedyś też jak coś mnie męczyło to po prostu na wykopowym mikroblogu wypisywałem, a teraz nawet już nie mam takiego nawyku. Konta na Wykopie nie mam już, na Hejto głównie lurkuję i udzielam się raz na pontyfikat papieski. Myślałem nad założeniem Twittera do prowadzenia osobistego "blogaska", ale nie do końca to rozwiązuje problem + będę się czuł jak gimbus, jak bym miał znowu "naście" lat.
@ICD10F20
Niektóre problemy są na tyle sensacyjne, że jak je opowiesz to ludzie nie będą w stanie dochować tajemnicy.
@Johnnoosh a nawet w Polsce. Byłem w swoim życiu u wielu terapeutów i po każdej wizycie czułem się coraz bardziej jakby ktoś próbował wykorzystać moje problemy w celu zarobku. Szukali problemów tam, gdzie ich nie ma, jednocześnie negując te, które wręcz wskazywałem palcami. Z większości wizyt wychodziłem nieusatysfakcjonowany. Terapie zmierzały donikąd, a koszty sięgały co najmniej tysiąca złotych. Z większą dozą zrozumienia i trafnych sugestii spotkałem się w momencie gdy zacząłem chodzić do faktycznych lekarzy, czyli psychiatrów. Różnica "niebo a ziemia".
Zaloguj się aby komentować