Lubie palić. Tj, nie palę papierosow bo papierosy (z calym polowicznym szacunkiem dla osób palacych) są jebiącym gównem. Ale fajki (w sensie 'pipe') to cos innego. Tytoń nie jest obrabiany, jest lepszej jakości no i nie zaciągasz się. W ogóle gentleman w kaszkiecie i szelkach, master hipster, sigma jak to mówią młodzi. Lubię te piżmowe/tytoniowe/whiskey zapachy. Zamykasz drzwi do swojej biblioteczki na swojej farmie gdzie masz kolekcje gnatów i oryginałów gnostyckich Ewangelii i działasz. Przygotowujesz tytoń, czyścisz fajkę, odpalasz, otwierasz manuskrypt Voynicha w miejscu, gdzie zakończyłeś go rozkodowywac ostatniej jesieni, kiedy to paliles Virginię w cybuchu z najlepszego wrzośca, delektujesz się. Żyjesz w pokoju ze światem.
No i Kokołaj mi dał fajkę na święta pod choinkę, żebym sobie raz w miesiąc fajczył i myślał o mądrych rzeczach. Doszło do momentu, że powinienem wybrać tytoń, więc szybko google "ranking tytoni" i co? I gówno. Siedzenie na elektrodzie jest mniej obciazajace psychicznie niż k⁎⁎wa fajkowcy, fora dla fajkowców to istne k⁎⁎wa, kolka poetyckie, analityczne i akademickie. Czuję się jak ten typ od latarki czołówki co na końcu kupił taką za dychę. Może ja powinienem kupić Winstony i skruszyć je do cybucha?
Subiektywny ranking 10 tytoni? Pojebało was? Cóż za ograniczający intelekt format. Nie odpowiem na to, bo to głupie pytanie.
#fajki #palenie #swieta #gownowpis #heheszki
