Kotek jak mały lampart Kotek bengalski (Prionailurus bengalensis) jest prawdopodobnie najbardziej znanym i rozpowszechnionym przedstawicielem całego rodzaju azjatyckich kotków – występuje od południowo-wschodnich krańców Syberii przez Chiny, Nepal i część Półwyspu Indyjskiego aż po Indonezję, a jego populacje przystosowały się do bardzo różnych środowisk.


Kotek ten wygląda trochę jak miniaturowy lampart: ma cętkowane futro, smukłe ciało, długie nogi i bardzo długi ogon pomagający utrzymywać równowagę podczas wspinaczki. Palce ma częściowo spięte błoną pławną, jednak pływa mniej chętnie niż jego krewniacy, którzy trzymają się bliżej terenów podmokłych i brzegów wód. Przeważnie osiąga wagę zaledwie kilku kilogramów i rozmiary porównywalne do kota domowego.


Kotek bengalski znakomicie się wspina i poluje głównie nocą – jego podstawową zdobyczą są gryzonie i ptaki, ale poluje też na jaszczurki, małe płazy, większe owady, a okazjonalnie również na ryby. Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu innych małych kotów nie „bawi się” ofiarą, ale trzyma ją mocno, dopóki nie przestanie wykazywać oznak życia. Może być to związane z tym, że znaczną część jego diety stanowią ptaki, których wypuszczenie po upolowaniu wiąże się z ryzykiem ich ucieczki. Na terenach, na których występuje, bywa tępiony jako szkodnik polujący na drób, bywa też zabijany dla mięsa, atrakcyjnie wyglądającego futra oraz dla kości, które w tradycyjnej wschodniej medycynie stanowią tańszy zamiennik kości tygrysa i są wykorzystywane w preparatach, które rzekomo leczą choroby stawów.


Choć nazwa tego gatunku może przywodzić na myśl kota bengalskiego, są to różne zwierzęta – kot bengalski to rasa kota domowego (Felis catus), natomiast kotek bengalski to dziki, nieudomowiony kot. Krzyżowanie kotka bengalskiego z kotem domowym, które zaczęło być praktykowane w XX wieku w Stanach Zjednoczonych, zaowocowało powstaniem rasy kotów bengalskich.


tag serii do obserwowania: #7ciekawostekprzyrodniczych

#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ssaki #koty #kotki #kitku

8807d66b-4770-40e7-a48b-dd4e2d701e80
63321dc8-3407-4b13-b618-046c5bfdf0db
488cf00a-9369-4c6e-9cb5-27a6e4b9ba95

Komentarze (5)

Wymieniłbym mojego łachudrę na takiego. Bo mój "bawi się" myszami tak bardzo, że czasami nie robi im krzywdy i je... wypuszcza. Ale w domu. I potem przez całą noc i pół dnia ma "kino" - siedzi i gapi się jak sroka w gnat.
Raz mysz wypuścił tak, że mu uciekła pod szafki kuchenne i znalazła drogę do kosza ze śmieciami. I tam sobie chyba tydzień żyła jak pączek w maśle. Aż któregoś dnia ją wyrzuciłem razem ze śmieciami. I nawet wtedy się nie zorientowałem, chociaż moją uwagę zwrócił pogryziony worek.
Dopiero jak za trzy dni wyrzucałem następne śmieci, to po podniesieniu pokrywy kosza znalazłem zdrową, wypasioną myszę biegającą sobie po tym wszystkim. Dopiero wtedy zajarzyłem, że mieszkaliśmy sobie z myszą i te dziwne dźwięki z okolic szafek kuchennych zaczęły "mieć sens".
Zostawiłem klapę otwartą, żeby mogła sobie uciec...

Zaloguj się aby komentować