A ja lubię, zazwyczaj całe weekendy spedzam samemu mam całą niedzielę dla siebie, można pograć na kompie, poczytać książki, posprzątać, czasem coś ugotować i w ogóle mam ciszę i spokój.
Perspektywa mi się zmieniła po tym, jak miałem babę w domu. Nie sprzątała po sobie w ogóle, wszędzie dookoła zostawiała syf i ciagle potrzebowała pomocy.
Ja rozumiem czasem być fleją, ale zostawiać na kilka dni jogurty na stole czy zlew zajebany naczyniami i się nie poczuć do sprzątnięcia to przegięcie. Z codziennego wkurwiania zrobiła się codzienna błogość, wszystko jest kwestią jak na to patrzysz.