Dyskusja użytkownika smierdakow
Kim jest Marcin Mastalerek, który został szefem gabinetu Prezydenta i jest naszym nieoficjalnym prezydentem i być może będzie grał o władzę w PiS:
Marcin Mastalerek siedzi z kolegami w restauracji i je kolację. Jest rok 2015. Trwa kampania przed wyborami parlamentarnymi. Jest bardzo pewny siebie i zadowolony. Opromienia go sława skutecznego sztabowca, który przed chwilą doprowadził do zwycięstwa Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Nagle dzwoni komórka. To prezes PiS Jarosław Kaczyński. Mastalerek nie odbiera, wypowiada jakąś lekceważącą uwagę pod adresem prezesa. Odkłada komórkę i dalej spokojnie spożywa. Kaczyński dowiaduje się o tej reakcji. I Mastalerek ląduje na politycznym aucie.
Dziś powraca. Jako główny kreator polityki Pałacu Prezydenckiego.
W 2014 r. został rzecznikiem prasowym PiS. Ale choć był jednym z głównych organizatorów zwycięskiej kampanii prezydenckiej w 2015 r., nie wystartował wtedy w wyborach parlamentarnych, które dały PiS władzę. Niemal w ostatniej chwili Kaczyński wykreślił go z list. Wcześniej na posiedzeniu władz partii prezes miał powiedzieć: „Albo ja, albo Marcin Mastalerek”. Mastalerek wtedy wstał i powiedział, że to oczywiste, że Prawo i Sprawiedliwość to Jarosław Kaczyński, więc on - Mastalerek – ustępuje.
To, by Szydło stanęła na czele sztabu wyborczego, a potem została premierką, wymyślił właśnie Mastalerek i przekonał Kaczyńskiego, choć prezes nie był fanem tej koncepcji.
Jakiś czas później Kaczyński się zorientował, że choć początkowo Szydło była bardzo zgodna i pilnie słuchała prezesa, to po ogłoszeniu jej kandydatury zaczęła się stawiać. Kaczyński się zaniepokoił i zaczął badać, kto za tym stoi, kto tę Beatę buntuje. Prezes się zorientował, że to Mastalerek podkręca przyszłą premierkę, by pokazywała niezależność. Dlatego Kaczyński wolał się Mastalerka pozbyć, odciąć od przyszłego rządu, bo Szydło miała być całkowicie podporządkowana.
Dudę i Mastalerka łączy także to, że Kaczyński ich po prostu nie lubi.
Po wylocie z list PiS w 2015 r. Mastalerek usunął się i jakiś czas później dostał posadę dyrektora ds. komunikacji w PKN Orlen. Załatwiła mu to premier Szydło.
Ale był tam tylko do 2017 r. Potem został wyrzucony, bo Nowogrodzka podejrzewała, że miał udział w wetach Dudy do dwóch ustaw sądowych.
Mastalerek na pewno wspierał Dudę w jeszcze jednym przedsięwzięciu. W pierwszej kadencji prezydent podjął próbę wyrzucenia Jacka Kurskiego z TVP wbrew woli Kaczyńskiego. Zaszantażował PiS w tej sprawie. I wydawało się, że odniósł sukces: Kurski na pewien czas stracił posadę. Ale prezes ostatecznie ograł Dudę i Mastalerka i Kurski jak bumerang wrócił na Woronicza. Ta historia także pokazuje, że Mastalerek musi się jeszcze od Kaczyńskiego wiele nauczyć.
W 2020 Prezydent docenił rolę swego doradcy, mówił wówczas: „Dziękuję mojemu przyjacielowi Marcinowi Mastalerkowi, nie jest już czynnym politykiem, ale dla ojczyzny ratowania przyszedł i pomógł w naszej codziennej pracy sztabowej, patrząc na strategię, przygotowując z nami kolejne działania”.
Wcześniej Duda nie chciał się tak publicznie afiszować z przyjaźnią z Mastalerkiem, wiedząc, że Kaczyński ma na niego uczulenie. Kaczyński podejrzewał, że to głównie Mastalerek buntuje Dudę przeciwko władzom partii. Na Nowogrodzkiej sądzono, że w 2021 r. stał za wetem do „lex TVN” – ustawy mającej zmusić Amerykanów do sprzedaży udziałów w stacji.
Gdy po ogłoszeniu wyników wyborów 15 października stało się oczywiste, że Zjednoczona Prawica musi oddać władzę, Mastalerek zrobił tour po mediach, ogłaszając, że PiS kampanię zawalił i sam sobie jest winien, a w Radiu ZET powiedział, że Jarosław Kaczyński powinien iść na emeryturę, Podobno prezydent miał do niego lekką pretensję.
z Gazety Wyborczej
#polityka
