#katastrofylotnicze #lotnictwo #samoloty
Prywatny odrzutowiec biznesowy Cessna 680A Citation Latitude należący do floty NetJets rozbił się podczas awaryjnego podejścia do lądowania w Laredo w stanie Teksas. Maszyna nie zdołała dotrzeć do pasa startowego i została posadzona na autostradzie Loop 20, około 800 metrów przed lotniskiem.
Samolot wystartował z Los Cabos w Meksyku i miał lecieć do Austin. W trakcie lotu załoga zgłosiła problemy techniczne i zdecydowała o awaryjnym lądowaniu w Laredo. Pilot do ostatnich chwil walczył o bezpieczne sprowadzenie maszyny na ziemię, omijając zabudowania i ruch drogowy.
Po przyziemieniu odrzutowiec sunął po jezdni, obrócił się i uderzył w bariery ochronne oraz słupy oświetleniowe. Chwilę później wybuchł pożar.
Na miejscu rozegrały się dramatyczne sceny. Kierowcy, którzy jako pierwsi dotarli do wraku, ruszyli na pomoc uwięzionym osobom. Świadkowie relacjonowali, że jeden z pilotów próbował rozbić szybę kokpitu od środka, podczas gdy przechodnie wybijali okna z zewnątrz, próbując wydostać załogę z płonącej maszyny.
Z wraku udało się ewakuować kilka osób, jednak służby potwierdziły, że katastrofa pochłonęła jedną ofiarę śmiertelną. Kilka kolejnych osób zostało rannych i trafiło do szpitali.
Prawdziwym cudem jest fakt, że lądujący odrzutowiec nie uderzył bezpośrednio w żaden z samochodów poruszających się autostradą. Przy tak ruchliwej trasie bilans ofiar mógł być znacznie tragiczniejszy.
Autostrada Loop 20 została całkowicie zamknięta, a śledztwo w sprawie przyczyn awarii prowadzą już eksperci amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB).
