@Opornik chociaż tak stare samoloty wzbudzają u mnie pewien, hmm, dyskomfort jak pomyślę że miałbym tym lecieć nad oceanem tak fajny temat i ciekawe wykorzystanie post-militarnego sprzętu. Przeczytałem też cały cytowany i podlinkowany na końcu artykuł i polecam, nie dość że historia ciekawa i ekipa Kendalla chyba cudem uniknęła śmierci, to samo zeskanowane czasopismo z 1960r. z tymi wszystkimi amerykańskim reklamami robi całkiem fajny klimat.
Ciekawe czy w innych warunkach takie latające jachty mogłyby stać się alternatywą dla prywatnych odrzutowców. Pewnie nie, jako że już wtedy mieliśmy silniki odrzutowe w samolotach, ale jednak ma to inny charakter.
Wracając do wyprawy Pana Kendalla to równie klimatyczne co sama historia, jest to że wrak został pozostawiony sam sobie, i zdaje się że nawet nie został zbytnio rozszabrowany, po prostu starzał się swoim tempem, a nie miał zbyt łaskawych warunków.
Zdjęcia fotografa Kena Stanforda, który odwiedził wrak po ok 1995r. mają niesamowicie postapokaliptyczny klimat:
https://www.smartage.pl/wp-content/uploads/2015/11/528.jpg