Pieprzyć to, kup se wojskowy samolot przerobiony na jacht i podróżuj gdzie chcesz!
No, w każdym razie mogłeś tak zrobić w latach 50, jeśli byłeś dzianym amerykańcem - latająca łódź Catalina przerobiona na luksusowy jacht, kosztowała wtedy odpowiednik dzisiejszych 2.5 miliona $.
@Opornik chociaż tak stare samoloty wzbudzają u mnie pewien, hmm, dyskomfort jak pomyślę że miałbym tym lecieć nad oceanem tak fajny temat i ciekawe wykorzystanie post-militarnego sprzętu. Przeczytałem też cały cytowany i podlinkowany na końcu artykuł i polecam, nie dość że historia ciekawa i ekipa Kendalla chyba cudem uniknęła śmierci, to samo zeskanowane czasopismo z 1960r. z tymi wszystkimi amerykańskim reklamami robi całkiem fajny klimat.
Ciekawe czy w innych warunkach takie latające jachty mogłyby stać się alternatywą dla prywatnych odrzutowców. Pewnie nie, jako że już wtedy mieliśmy silniki odrzutowe w samolotach, ale jednak ma to inny charakter.
Wracając do wyprawy Pana Kendalla to równie klimatyczne co sama historia, jest to że wrak został pozostawiony sam sobie, i zdaje się że nawet nie został zbytnio rozszabrowany, po prostu starzał się swoim tempem, a nie miał zbyt łaskawych warunków.
Zdjęcia fotografa Kena Stanforda, który odwiedził wrak po ok 1995r. mają niesamowicie postapokaliptyczny klimat:
Najnowsze dostępne zdjęcia pokazują, że ostatnie dekady posunęły mocno rozkład i integralność wraku. Co nie zmienia faktu że na takim pustkowiu, taki podniszczony pomnik archaicznej ludzkiej technologii wygląda niesamowicie. Pomnik czyjegoś ekstrawaganckiego marzenia, które zamieniło się w koszmar.