Już kiedyś wam pisałem, że za gnoja lvl 3 albo 4 miałem kota- Flash się nazywał.
https://www.hejto.pl/wpis/jak-bylem-skrzatem-lvl-3-albo-4-to-przywiezlismy-ze-wsi-kota-a-sumie-to-kociaka-
Ale nie pisałem, że miałem też żółwiaka.
Na któreś urodziny, 10 albo 11 dostałem w prezencie od dzieciaków z klasy żółwiaka.
Zawsze uwielbiałem wszelkie gady, plazy a się okazuje, że miałem fajnych znajomych bo wiedzieli co mnie kręci, nawet podobno zapytali się moich starych czy mogą kupić, no ale oczywiście usłyszeli: nie.
Wyjebka i tak kupujemy mu żółwia
xD
No i na imprezie moi rodzice zostali postawieni przed faktem dokonanym, ale w sumie poza ich obsesyjnym kontrolowaniem życia i zainteresowań dzieci, nie było innego argumentu na "nie".
No i żył sobie z nami ten żółwiak dobrych kilka miesięcy. W międzyczasie myłem mu akwarium (nadal gdzieś jest) takie fajne jak na tamte czasy- dwupoziomowe. Nowe kamienie mu zbierałem, karmiłem takimi śmierdzącymi robalami, a jak udziabał w palec to trzymajcie mnie.
Zawsze tak śmiesznie szyję wyciągał o tak:
>[°]====={{ππ}}÷
Gdyby żył do dzisiaj to pewnie byłby sporym bydlakiem a pewnie by żył bo one chyba są dosyć długowieczne.
Wiele razy prosiłem rodziców, bo to jedyne czego na tamten moment brakowało, o filtr i grzałkę aby miał zawsze ciepłą wodę o odpowiedniej temperaturze bo tak to tylko grzał się od żarówki. Nigdy jej nie dostałem- zawsze nie bo to drogie.
Po latach zauważam jednak, że pieniądze w domu zawsze były na inne sprawy, nawet dla nas ale to musiały być rozrywki i rzeczy, które w opinii rodziców były ważne- nie w mojej czy siostry.
Na weekendowy alkohol na rodzinnej imprezie kasa była, na papierosy też (akurat wtedy palili, potem ojciec rzucił, matka popalała w tajemnicy a dzisiaj już pali oficjalnie ale ja to mam już w d⁎⁎ie).
Bo i z tym
-HEHE HEHE- zaczyna mój stary z głupim uśmiechem- bo jak pojechaliście to umyłem mu akwarium i nalałem nowej wody. Hehe hehe i była za gorąca i wiesz tak śmiesznie pływał ale jak potem przyszedłem to się zrobił czerwony i pływał do góry brzuchem. Ugotowałem ci żółwia.
Bez cienia skruchy mi to powiedział.
-A co z nim zrobiłeś?
-Spuściłem w kiblu.
Nie pamiętam czy płakałem, pewnie tak, ale pamiętam, że byłem wściekły.
I teraz po latach, już jako ojciec, dochodzę do wniosku jakim wielkim ku⁎⁎⁎em jest mój ojciec.
Przecież ja zrobiłbym wszystko- zwłaszcza w przypadku mojej winy - aby naprawić błąd, a nie hehe rozjebałem ci żółwia, nie masz nic do gadania, pogódź się z tym.
I odnośnie mojego ojca to nadal próbuje, ale po całej mojej pracy nad sobą to ja jestem samcem Twarożym, więc ucinam to króciutko może sobie najwyżej co pokwiczeć, nabijać się ze mnie, że mam krótką pępowinę do matki. Czego nie potwierdzają fakty bo jak się wprowadziłem na rok do Gdańska to on do mnie dzwonił co jakieś dwa miesiące ze słowami: zadzwoń do matki bo mi żyć nie daje.
I tak wiele lat ze mnie kisnął, że mamusi synek, ale tak naprawdę to CZYJĄ ROLĄ DO C⁎⁎JA JEST POKAZAĆ SYNOWI JAK BYĆ MĘSKIM CO?
I może byś tak sam przestał być p⁎⁎dą pod butem narcystycznej baby, he?
I to ja- wolny w głowie od matki po wielu latach toksycznego uzależnienia- mogę ci otyła buło powiedzieć:
HEHE HEHE
#zrodzinanajlepiejnazdjeciach #zwierzeta #psychologia


