Jestem takim śmieciem, takim gównem, że nawet gdyby Złota Rybka dała mi możliwość wygrywu i bycia jakimś UltraChadem to powaliłbym to i zażyczył sobie coś innego - chociażby sraczki albo stulejki.
Mimo, że nienawidzę swojego #przegryw to jednocześnie jaram się po całości.
Mogę skończyć w DPSie, zostanę na startość totalnie sam i bez perspektyw, a i tak będę się jarał - tak jak 2 lata temu jarałem się na OIOM wyjąc z bólu, że zdechnę na trzustkę i wątrobę z zapicia się na śmierć i że matka robi mi zdjęcia, że lekarz dzwoni, że to chyba moje ostatnie chwile, a krew cieknie mi z ust.
Fajnie być takim zjebem, kompletnym dnem. Outsiderstwo w jakimś stopniu niesamowicie mnie kręci.
