Jest tak jak pan @saradonin powiedział. Krew, proch, dym i podła gorzała. Pirackie kadzidełko. Scena rodzajowa: Twój kapitan strzela z czarnoprochowca prosto w serce majtka na abordażowanym przez Was statku, rozbijając przy okazji nieodżałowaną beczkę rumu, a Tobie w twarz tryska krew, rzeczona berbelucha, a do nozdrzy dostaje się zapach świeżo wystrzelonego prochu i dymu z płonącej ładowni. Są to pierwsze perfumy, które spowodowały, że mnie zemdliło, ale tak pozytywnie — dlatego, że ta schowana w tych perfumach krew na mojej skórze pachnie wyjątkowo realistycznie.
Czy kupię? Na 100%. Czy te perfumy właśnie wylądowały na bardzo wysokiej pozycji na liście kandydatów na sygnaturę? Jak najbardziej. Czy jestem po⁎⁎⁎⁎ny? Oczywiście.
#perfumy

