Jedyną cechą, która nie pasuje do pełnego obrazu mojego #przegryw w życiu jest fakt, że nie mogę narzekać na swoje doświadczenia intymne z płcią przeciwną, a z tego co czytam lub słyszę to mam je znacznie większe niż przeciętny chłop - pomimo, że mniej więcej do 21 roku życia byłem prawdziwym incelem (nadwaga, kompletne zaniedbanie), który zaczął odrabiać zaległości z nawiązką i na serio to doceniam.
Najgorsze w przegrywie jest fakt braku perspektywy i to, że nasze nieustanne działania, by wyjść na ludzi idą jak krew w piach. Boli mnie d⁎⁎a, że nie potrafię jak inni ludzie kreować rzeczywistości wkoło siebie, a los robi to za mnie.
Czasem udawało mi się go brać w swoje ręce, ale były to zaledwie sekundy, po czym zostałem sprowadzany szybko do parteru, parteru szarej rzeczywistości.
Jedno jest pewne - jeszcze się nie poddaję! Najważniejsze, że rzuciłem wódę, którą chlałem latami i inne substancje psychoaktywne "wpadające" może i rekreacyjnie, rzadko, ale jednak. Psychicznie to nie pomaga, ale fizycznie organizm odwdzięczył mi się niebywale.
