Jako,ze niedlugo #wielkanoc to oczywiscie musi byc, wraz z cala rodzina, wizyta na #cmentarz- jest niedziela handlowa to zajechalismy do aldiego na szybkie zakupu,bardzo madrze,byla promocja na wklady, znicze wielkanocne, jajka i majonez( na wszystkie rodzaje i marki).

Wracajac do meritum: mimo,ze jest niedziela,pogoda dopisuje,to nie zna zycia ten kto nie jedzie gdzies z dwiema kobietami w slusznym wieku( 60+ level i 80+ level)- wybor kwiatkow to byla istna burza mozgow na 35 minut analizy( sprawdzalem z zegarkiem w reku). Gdy kobieca czesc rodziny debatowalo nad kolorem kwiatow, mlody i ja rozgladalismy sie po asortymencie drugiego sklepiku przycementarnego, gdy po chwili, zza winkla wylonil sie maly towarzysz niedoli- biedaczek przebudzil sie, dal sie chwile poglaskac,przeszedl sie z 15-20 metrow i... polecam pic related.

Po zakupowym szale( procz kwiatkow kupilismy tez zapalniczke), przejechalismy samochodem 50 metrow do bramy cmentarza- po drodze nic sie nie wydarzylo, dziadka nikt nie odwiedzil,groby byly w znosnym stanie wiec sprzatania bylo tylko na 30 minut. Po umyciu nagrobku chwila analizy jak ulozyc znicze,wience,kwiaty-( lacznie bylo 16 zniczy[ w tym dwa nowe, wielkanocne], 2 wience i 2 komplety kwiatow) kto ogladal analizy Gmocha ten wie o co chodzi. Chwile sie pomodlilismy i wrocilismy do domu. #cmentarnejajo

73e945be-92a0-45e1-9bdf-8909487e5bb6

Komentarze (5)

@jajkosadzone nawet pieseł się poddał Ale fakt faktem, że to jest przesrane jak się taki setup trafi jak z tym wybieraniem kwiatków. A już w ogóle dość ironiczne jest to, że cały rok nikt gęby nie otworzy, nie zadzwoni choćby z tym wymówkowym "co tam słychać", nie wpadnie z odwiedzinami, no nic, a potem jak już raz się cud zdarzy, wszystkie gwiazdy ułożą w linię i nastąpi koniunkcja Neptuna z Wenus w 13. polu w dzień podzielny przez 7, to oczywiście... spotkanie i to typu grobbing i robienie z tego jakiegoś galaktycznego eventu, no bo jak się spotykać, to tylko przy trumnie nie? xD


Serio zawsze mnie to rozpieprza, szczególnie jak idę na ten cmentarz oporządzić grób- jeżdżę dość często, ot żeby przetrzeć grób mokrą szmatą, wymienić baterie w lampkach i od razu ładniej to wygląda. Drobna robota wykonywana częściej, ale bez potrzeby organizowania całodniowego wypadu i szykowania się na jakiś miks maratonu, yogi i gimnastyki baletowej połączonych z umieraniem dzień później. I za każdym razem jak tam jestem, a bywam tam o każdej porze dnia, to jest to samo- cisza, spokój, może ze 2-3 osoby na całym cmentarzu są. Ludzie mają totalnie wyjebane na stan tych grobów- potrafi być czerwiec, a na niektórych nagrobkach potrafią dalej zalegać pousychane badyle, które w listopadzie były chryzantemami. Jesienne liście przykrywające całe nagrobki jeszcze w marcu (to z tego tygodnia akurat). Brud, który ma faktyczną grubość. I ludzie nie dają w ogóle o to jebania. A potem przychodzi standardowy 1.11 i na cmentarz nawet nie wejdziesz- ba, nawet na całej drodze przy której jest cmentarz nie znajdziesz miejsca do zaparkowania, bo wszyscy autami walą- bo do każdego grobu oczywiście jest cała rodzinna procesja, która startuje w konkursie z innymi procesjami na to która najgłośniej będzie ogłaszać jak to im ich nieboszczka najbardziej brakuje i tak za nim tęsknią. Tak za nim tęsknią, że go odwiedzają raz na cały rok. W sumie to jest całkiem dobry test na sprawdzenie kto jest przyjezdny, ma daleko ale przyjeżdża i się z tym nie obnosi, a kto robi z tego całe szoł. Przekonałem się o tym, jak któregoś roku zostałem lowkey przymuszony do takiej rodzinkowej "procesji" i nienawidziłem każdy moment tego wypadu i to co się tam działo, bo zwykle jadę ostatniego października, kiedy może jest trochę więcej ludzi, ale dalej na spokojnie mogę wszystko oporządzić. Yhhhhh

@NiebieskiSzpadelNihilizmu oj,ludzie sa hipokrytami,ktorzy maja wszystko gdzies i dzialaja na zasadzie co ludzie powiedza,byle na szybko,byle na pokaz.

Ja nigdy 1.11 nie przychodze na groby- wlasnie z tego powodu,ze pelno ludzi,glosno,nie ma jak przejsc i jak zaparkowac.

Dawno nie bylem w Legionowie( w aucie dalej mam kilka zniczy i maly zapas wkladow 14cm),najwyzsza pora pojsc w odwiedziny- znajac zycie grob bedzie tak zarosniety,ze az mnie strzeli- trzy siostrzyczki mieszkaja w okolicy,ale nie maja czasu odwiedzic ojca,siostry,a przede wszystkim- wlasnej matki...

@jajkosadzone

trzy siostrzyczki mieszkaja w okolicy,ale nie maja czasu

taa, to już jest konkretne kurestwo- mieszkają na miejscu, ale "nie mają czasu". Czytaj mają to w dupie i czekają na "frajera". Czytaj ciebie. To jest w ogóle bezczelna wymówka. Ja rozumiem, jakby przedziałem czasowym było kilka dni- no spoko, faktycznie czasem się nie da przesunąć zaplanowanych rzeczy, nawarstwi się no i masz takie tygodniowe igrzyska śmierci, w czasie których tylko się modlisz, żeby to już był koniec. Ale nikt mi nie wciśnie kitów, że w ciągu połowy roku (albo i całego!) ktoś jest tak permanentnie zajebany, że nie jest w stanie znaleźć nawet jednego wolnego dnia, żeby coś zrobić. No bez jaj- to jest albo jawne walenie w chuja albo oznaka, że ktoś zaraz się załamie, bo tego się nie da tak ciągnąć. Szczególna wersja tej chamówy to jest próba umówienia się z kimś na jakiś wypad- jest początek roku, strzelam w ślepo- 19 stycznia. Zagadujesz kogoś na jakiś wypad, spotkanie, no spoko spoko, weź zaproponuj datę, mówisz coś w stylu 29 sierpnia i nagle słyszysz "nie mam wtedy czasu". I to nie jakieś poprzedzone sprawdzeniem kalendarza, przemyśleniem, oddzwonieniem za pół godziny z tekstem "no wiesz głupia sprawa", tylko w pół sekundy słyszysz jak z karabinu. On WTEDY nie ma czasu, no taki przypadek, że akurat wtedy. Totalny przypadek, ze wszystkich pozostałych 364 dni w roku. I ja w tym momencie stoję i mam takie "kurwiu ty w tym czasie nawet nie byłeś w stanie przeprocesować co to jest za dzień tygodnia ani ile dni jest do tej daty". Ale on już wie.

@NiebieskiSzpadelNihilizmu Mieszkaja w okolicy 10-15 km od cmentarza,a kazdy ma samochod wiec jest to chwila moment.

Nie wymagam od ludzi gierojstwa i lezenie krzyzem,ale korona nikomu by z glowy nie spadla jakby kazda z osobna raz na kwartal przyjechala i jako- tako te 10-15 minut poswiecila na wizyte. Raz na kwartal- to duzo?

Jest jak jest,ludzie sa jacy sa,ja tez juz ladnych pare miesiecy w Legionowie nie bylem- czas najwyzszy znalezc wolna chwile,zwlaszcza teraz,kiedy pogoda sie robi coraz lepsza.

Moze wezme urlop w pracy...

@jajkosadzone ehh no i to jest właśnie to Nikt nie mówi, żeby co tydzień tam robić procesję, nawet nie jak ja jeżdżę co miesiąc, żeby po prostu samemu sobie ułatwić życie i zmniejszyć ilość roboty, no bo akurat ja zostałem do tego sam. Nie uskarżam się, po prostu nikt już nie został, kto by mógł zamiast mnie dbać o ten grób. Ale to robię, bo albo w luźne pół godzinki opędzę pomnik wodą z płynem, szmatą i suchą polerką, wymienię baterie i sztucznego kwiatka, albo przyjadę za pół roku i będę siedział tam cały dzień. "The choice is mine". Ale no właśnie... jak ktoś umrze, to jest wręcz pokazowe szlochanie, "o dobrych dobrze albo wcale", wspominki, gadanie, że ledwo do ziemi go położyli, a już jak to człowieka brakuje i dlaczego musiał umrzeć i oj dana dana, ale jak przyjdzie co do czego, to ta rzekoma pamięć znika jak kamfora w momencie wyjścia ze stypy, bo mało komu się chce ruszyć dupę, żeby o tym zmarłym pamiętać i ogarnąć mu grób. Zmarły tego sam nie zrobi. Więc zwykle potem czeka do Wszystkich Świętych, gdzie cały naród gremialnie sobie przypomina i napierdala na ten cmentarz, tylko jak się przyjrzeć, to mniej w tym pamięci o zmarłym, a więcej potrzeby pokazania się i zasiania w umysłach innych, nawet totalnych randomów, widoku, że tam człowiek jest i "coś robi". Yhhh przygnębiające to

Zaloguj się aby komentować