Jako wytrawny analityk socialOSINTowy chciałbym odpowiedzieć na parę pytań dotyczących tej wojny zanim wam przyjdą do głowy.
1. Jak to na wojnie jest mnóstwo wybuchów, huku bomb i hałasu w mediach. Tylko jedna wydawałoby się mocno zainteresowana strona siedzi cicho jak kulis po 12godzinnej zmianie w kopalni.
Chiny, no jeśli nie liczyć standardowego dyplomatycznego: nie obchodzi mnie kto zaczął, podajcie sobie ręce. Chiny dla których ważny jest ropa z tamtego rejonu, które dostarczyły Iranowi sporo sprzętu rakieto- i przeciwrakietowego (choć ten ostatni podobno podał się bardziej do kilobota Otyłego Pana niż do Patriotów).
Dlaczego?
Bo nie wiedzą jak to się skończy a nie chcą utracić twarzy, raczej liczą że jak obie strony będą blisko granicy wytrzymałości to wejdą cali na żółto jako jeden z gwarantów pokoju a potem powolutku jak to oni będą się rozpychać po okolicy. Poza tym nie mogą wku..ć uja Sama bo zbombarduje wyspę Chark i wtedy to naprawdę dłuuuugo żadnej ropy z Iranu nie będzie jak wywieźć. Nie są głupi, nazbierali zapasów tego i owego, mogą czekać miesiącami ale nie w nieskończoność. Czy wykorzystają zamieszanie żeby zająć Tajwan? Nie, bo to wcale nie jest dobry moment.
Czy disaspora irańska pozakłada pasy Szahida i się zacznie odpalać jak US długie i szerokie?
Nie, oprócz pojedynczych przypadków gdzie komuś przepali allahakbarowy bezpiecznik.
Ataki samobójcze to legitymacja dla Trumpa od społeczeństwa amerykańskiego, prosta jak : tempe uje, napieerdalaać Kapitana Bomby, a dobrze wiemy jak to się kończy. Tak czy siak Iran nie chce przestawienia wajchy socjologicznej, sytuacja kiedy większość Ameryki nie popiera tej wojny jest im bardzo na rękę. Ataki hakerskie by proxy takie jak ostatni na dane medyczne jeszcze się mieszczą w spektrum akceptowanych działań, ale kilo trotylu pod Walmartem już nie.
Co innego zawoalowane groźby tego rodzaju, jak to mówią szachiści: threat is better then execution.
Kto zdecyduje czy ta wojna się skończy?
Iran, tylko oni. Nie da się zabezpieczyć Ormuz przed dronową partyzantką, tak jak nie dało się zabezpieczyć baz amerykańskich w Afganistanie gdzie jeden schowany na zboczu małolat za 10 dolców dziennie ostrzeliwał co chwila Restrepo i ani śmigła ani półcalówki ani nic nie było w stanie uciszyć tego ostrzału. Przy okazji polecam jedną z lepszych książek o wojnie; Wojna Restrepo.
Wtedy małolat ze starą strzelbą teraz z gamepadem, jak dwieście lat temu powiedziano: partyzantka wygrywa kiedy nie przegrywa, armia regularna przegrywa kiedy nie wygrywa.
Kto decyduje kiedy skończy się masowe napierdalanie?
USA,
Iran nie będzie się odgryzał dłużej niż to konieczne, USA kiedyś sobie pójdzie a oni zostaną z sąsiadami, jakoś się z nimi muszą poukładać a im większe leje po bombach tym dłużej sieje zasypuje. A czy to skończy tradycyjną wymianę rakiet Izrael-Iran to nawet nie będę zgadywał, ale to prawdziwa wojna a nie gra z unlimited ammo.
Kto jest największym debilem na tej wojnie?
Pete Hesgeth w USA a w Polsce fani Trumpa: Not a Rocky i cała reszta w pomarańczowych czapeczkach.
Co będzie jak się okaże że bredzę?
Nic, przejdę na islam a dokładnie odłam wawerski w którym Allach to taki koleżka Jezus z filmu Dogma.
Gx
#iran (albo dam i #irak, bo c⁎⁎j wie jak to się pisze)
#izrael
#trump
Komentarze (3)
Zaloguj się aby komentować