Jakaś dyskusja się przetacza odnośnie egzaminów na #prawojazdy i co prawda mój głos nic nie wniesie

(wasz też bo nie zasiadacie w żadnej radzie przy ministerstwie) ale coś sobie uświadomiłem.

Otóż, bez licytowania się kto więcej, ale z racji wieku najeździłem trochę kilometrów. Zajechałem kilka samochodów, jeździłem starymi gruchotami i nowymi suwami, furgonetkami i z przyczepką, w od stolicy i autostrad po zadupia, mieszkałem i parkowałem w ścisłym centrum i na wiosce.


I K⁎⁎WA NIGDY nie zdarzyło mi się cofać po łuku. Nie żebym miał jakieś obawy i unikał takiego manewru, po prostu kurde nie było okazji.


Za to najniebezpieczniejszy manewr parkingowy jaki wykonuję regularnie to:

= wyjazd tyłem z miejsca parkingowego pomiędzy dwoma chujowo zaparkowanymi suwami pod biedronką =

Mam do dyspozycji trzy lusterka i kamerę cofania a i tak się oglądam przez oba ramiona i pod kolanem bo nie chcę rozjechać jakiejś durnej baby z wózkiem i dzieciakami, i poprawiam po trzy razy bo jest w ciul ciasno.


Ale egzaminu na prawko zapewne bym nie zdał bo nie wyjechałbym z placu.

Komentarze (11)

@PlatynowyBazant z tego co się orientuję to jest długi kawałek łuku i trzeba go przejechać w przód i w tył. Tak życiowo to nie wiem do czego to przyrównać, jakaś ciasna, jednokierunkowa ulica obstawiona samochodami i masz po niej wycofać kilkadziesiąt metrów.

@pigoku żona ma takie coś jak wycofuje z garażu codziennie. Mamy jakieś 25m do ulicy i cofa aż na nią, a mogła by na miejsca postojowe co mamy przy wjeździe i normalnie przodem potem się do ruchu włączyć.

Podstawa prawa jazdy nie zakłada parkowania tyłem na egzaminie i tak się strasznie cieszyłam. I wiecie co? Poszłam pracować do pewnej firmy gdzie standardem jest tylko parkowanie tyłem ze względów bezpieczeństwa i ewakuacji (nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji ale okej), i szczerze mówiąc teraz parkuję przodem tylko jak mi się wyjątkowo nie chce albo jest kolejka na parkingu albo jak bardzo się spieszę.

Jakież było moje zdziwienie gdy zaraz po zdaniu prawka dostałem w pracy Opla Combo z metalową budą bez okien i bez lusterka wstecznego. A na kursie uczyli żeby kierownicę prostować jak słupek schowa się za środkowym zagłówkiem. I co teraz?

@Ravm no właśnie 😁 To pokazuje, że nie da się wymyśleć egzaminu, który przygotuje na wszystkie sytuacje. Idąc takim torem trzeba by robić placyk najpierw Toyota Yarisem a potem furgonetka inpostu bo to też na B przecież.

@pigoku ile razy podjeżdzalem do głównej z podporządkowanej pod kątem, patrzę czy nic nie jedzie, o nie ma bocznych okien z tyłu i nie widać, wsteczny i trzeba się ładnie i prosto ustawić.

Zresztą zaraz go obiłem bo zapomniałem że jest wyższy niż maluch i nie zmieściłem się na stacji benzynowej pod otwartymi drzwiami szoferki jakiegoś TIRa.

@pigoku Często z ciasnego parkingu po wysadzeniu pasażera wyjeżdżam tyłem z powrotem na ulicę - po drodze łuk. Nie chce mi się zwracać na trzy razy (mam długie auto, a ludzie stawiają ciężarówki pod blokiem ).

Jazdę tyłem powinno się umieć po dowolnym kształcie. W górach na wąskiej drodze też trzeba umieć cofnąć do szerszego miejsca, jeśli coś nadjedzie z naprzeciwka. Albo w wąskiej uliczce, gdzie po parkowane raz po lewej, raz po prawej.

@motokate ja nie mówię że nie trzeba umieć. Jedynie miałem taką rozkminy, że mi się chyba nigdy jeszcze nie zdarzyło

@motokate Tylko wtedy wszystko, w co nie chcemy uderzyć, idealnie widać w lusterkach. Łuk to kreska na asfalcie + kilka cieniutkich słupków.


Nie miałem nigdy swojego samochodu, na egzaminie raz oblałem właśnie na łuku. A najlepiej ze wszystkich aut służbowych jeździło mi się renault kangoo z budą, bez lusterka środkowego, bo miał świetne boczne w zamian

Zaloguj się aby komentować