Jak to jest że ciągle z wiekiem dopadają nas jakieś choroby i urazy. Ciągle coś, ale jakoś lepiej czy gorzej udaje się to jakoś załagodzić. Ostatnio żona zrobiła sobie badania na boleriozę i okazało się że jest. Teraz trzeba ogarnąć lekarza od chorób zakaźnych który dobierze antybiotyk. Potem prawdopodobnie pobyt w szpitalu. Przez to wszystko nauczyłem się patrzeć na to bez lęku. Ojciec zmaga się z nowotworem. Generalnie jeden lekarz powiedział że nie ma co liczyć na wyzdrowienie ale ojciec jakoś to ciągnie i nawet udało się trafić lek który spowodował regresję choroby. Ojciec walczy z tym od 2015 roku, ma masę guzów i przerzutów na różne organy i jakoś dalej się trzyma, i ostatnio jest nawet lepiej. Jesteśmy bardzo twardą rodziną, widać po dziadku który miał 3 wylewy, paraliż i leżał w łóżku pół roku, zapalenie mózgu(miał niskie rokowania na przeżycie) nie mowił a teraz chodzi, jest samodzielny i mówi składnie. Także ciągle jakieś choroby, wypadki, przypadki a człowiek okaleczony, pobity a jednak za każdym razem zbiera się do kupy i idzie dalej. I jak się okazuje można nawet wybrnąć z sytuacji kiedy lekarz mówi że nigdy już nie będziesz chodził, że zaraz umrzesz i że nie wyzdrowiejesz. A oni mają się nie najgorzej, jak widać nie zawsze los jest przesądzony. #zdrowie