Jak system mieszany wpływa na wynik węgierskich wyborów parlamentarnych?

Na Węgrzech obowiązuje mieszany system wyborczy, z wyraźną przewagą komponentu większościowego, dlatego nawet więcej głosów oddanych na partię w skali kraju nie musi oznaczać jej zwycięstwa. Węgierskie władze dokonywały też zmian w okręgach wyborczych, co - zdaniem krytyków - miało sprzyjać rządowi.


Zgromadzenie Narodowe Węgier (Orszaggyules) liczy 199 posłów, z których 106 jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list partyjnych. W każdym okręgu wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej głosów, nawet bez uzyskania większości. Brak drugiej tury uniemożliwia ewentualną koordynację przed turą drugą i przekazywanie poparcia. [...]


#wiadomosciswiat #wegry #wyboryparlamentarne #prawowyborcze #polityka #parlament #politykazagraniczna #polskaagencjaprasowa

Pap

Komentarze (2)

Przekładając na naszą sytuację i nieco wyolbrzymiając. Robi sobie pis po 30 okręgów jednomandatowych w województwach na zadupiach wschodniej Polski, gdzie mają pewne zwycięstwa. A tam gdzie "może być różnie", tam dawać zwykłe okręgi, bo i tak lider się załapie, choćby z drugiego czy trzeciego miejsca.


Gdyby taki sposób przyjąć, to faktycznie. Pis mógłby mieć 25% w wyborach i większość parlamentarną. Ba, mógłby przy dobrych wiatrach i dobrym rozłożeniu jednomandatowych mieć konstytucyjną, bo jest eliminacja progowa.


Zapewne z chęcią by takie coś Kaczor wprowadził (wszak ma jowowca pod ręką, a kiedyś miał i jego wyborców, bo chyba nikt się nie ostał). Niemniej chyba mimo wszystko ratuje fakt, że takim ruchem ubijałby całkowicie i do reszty obecność mniejszych partii, w tym Konfederacje (czy jej wcześniejsze korwinowskie oryginalne wersje). Więc nie było szans znaleźć koalicjanta na taką zmianę ordynacji, a nawet gdyby nie potrzebowali, to też w czasie rządzenia pisu - mieliby problem, bo pewnie ówczesna PO by startowała z Lewicą, która bałaby się upadku i dwupartyjności, a pis nie mógł liczyć zbytnio na tamte formy skrajnej prawicy, bo to jeszcze w dużej mierze korwinówki, z którymi współpraca nie wchodziła w grę, albo nie było ich w sejmie. Najbliżej chyba było przy kukizowaniu


Prędzej to dziś mogliby sobie takie coś chcieć załatwiać, na szczęście póki co nie rządzą, a jakby mieli z Konfą, to tej drugiej nie będzie na rękę, bo ją zmarginalizuje.


Zatem sprytnie sobie to wymyślił Orbanek. Stworzył system dwupartyjny, ale zmniejszył sejm, żeby z jowów powrzucali sobie trochę posłów z małych partii. A kraj podzielił tak, że można przegrać, a się wygra. J⁎⁎⁎ny ruski aparatczyk.

@onomatorychu Taki sam numer robily komuchy przy np. "wyborach" w 1947- tak podzielic okregi,ze tam gdzie przegrywasz wchodzi malo kandydatow,a tam gdzie wygrywasz- duzo kandydatow. A i tak ostatecznie wszystko falszowali xd

Zaloguj się aby komentować