Jak przychodzi do przeglądu kuferka z biżuterią i czyszczenie to mnie zawsze nostalgia łapie.
Po prawej obrączka, którą nosiłam przy rozmiarze ciuchów 46-48/xxl-xxxl, a po lewej ta, którą noszę przy 36-38/s-m.

Jak przychodzi do przeglądu kuferka z biżuterią i czyszczenie to mnie zawsze nostalgia łapie.
Po prawej obrączka, którą nosiłam przy rozmiarze ciuchów 46-48/xxl-xxxl, a po lewej ta, którą noszę przy 36-38/s-m.

@Zielczan +/- 50kg. Jakieś 3 miesiące nie jadłam bo miałam epizod depresyjny, a potem było mi głupio znowu przytyć i tak zostało.
@M_B_A trochę tak bo jednak społeczeństwo bardzo piętnuje grubasów i lepiej się żyje aka ma się lepszy nastrój jak się nie jest wytykanym palcami. Chociaż na nastrój najbardziej pomogła ogólna zmiana trybu życia, psychoterapia, diagnoza nerwicy i nauczenie się z nią żyć. Problemy z trzymaniem diety będą chyba zawsze, to jak z alkoholizmem - uzależnienie od żarcia. Tylko nie musisz pić, by żyć, a jeść musisz, niestety.
@MoralneSalto Sam mam problem z lekką nadwagą będąc zawsze do tej pory chudym i jednak społeczeństwo to jedno, ale wydaje mi się że czułem się zdrowiej nie musząc dźwigać nadmiarowych kilogramów. U mnie niestety wchodzi trochę zajadanie stresu i złego nastroju i trochę na razie nie mam pomysłu jak sobie z tym poradzić. Ale gratuluję, zawsze dobrze się czyta takie historie.
@M_B_A Wrzucam Ci tzw. OCD circle. W zajadaniu stresów jest podobnie - nawyk stres/niechciane emocje -> chęć pozbycia się tych emocji -> nawyk (używka/jedzenie/alkohol/zakupy/zachowania destrukcyjne) -> chwilowa ulga
Musisz sobie uświadomić skąd samo zajadanie i zmienic nawyk juz na etapie 1 czyli samego stresora. Można zamienić na spacer, obejrzenie filmu, serialu, kąpiel z książką czy co tam człowiek chce. Nie jestem żadnym terapeutą, ale mogę Ci na priv trochę podpowiedzieć. Najlepiej to iść do psychodietetyka - to kosztuje, ale pomyśl ile kasy wydajesz na jedzenie będące narzedziem do ukojenia nerwów.

Zaloguj się aby komentować