Jak chodziłem do Zielonogórskiego elektronika to była tam taka banda nasterydowanych koksów. W tej paczce był też mój dobry kolega Stachu. Co oni odwalali. Stachu kiedyś zrobił ognisko i w nocy przypałętał się lis. Te puste łyse karki zaczęły za nim biegać po lesie a lis urządził sobie z nich pośmiewisko. Naćpali się czegoś, nie jestem jakimś specjalista ale to chyba była amfetamina. Biegali za tym lisem po lesie. Przynajmniej tak myśleli bo ten spryciarz zamiast przed nimi uciekać to biegał za nimi, tak że nie mogli go zobaczyć ale obserwując to z boku, doskonale to było widać. Próbowali w niego rzucać butelkami ale skończyło się tak że ten spryciarz wszystkich ograł, pokradł im plecaki, wyciągnął kiełbase, chleb a dokumenty z portfela jednemu typowi porozwlekał po lesie. I zrobił to przy nich xD tylko co chwilę było widać jak się zakrada z różnych kierunków. Prawda to że lisy są niesamowicie sprytne a łyse nasterydowane karki niekoniecznie xD
I był tak taki Uber koks, typ na klatę wyciskał 140 kg i miał świniomase xD jakieś 2m wzrostu, czyli musiał reszcie koksów tym imponować