Ja pi⁎⁎⁎⁎le jak zimno. Normalnie wyszedłem na zewnątrz, żeby ograć auto i pojeździć (nie chce żeby mi aku zdechł). Glut mi zamarzł w nosie, grzebiąc tam usilnie paluchem jak jakiś dziad żul skaleczyłem się k⁎⁎wa własnym gluten w nos i poleciała mi krew. Wziąłem śnieg i wytarlem krew, rzuciłem sobie go przed siebie i wziąłem nowy. Jucha leciała spora. Przede mną zauważyłem sąsiadkę, która jakby przyglądała mi się niedowierzający, a ja jeszcze krew wytarlem o twarz. Usłyszała smarowanie i projektowanie. W końcu zobaczyła moje lico i się wystraszyła. Trochę jeczałem i przeklinałem pod nosem, bo przed chwilą mało co się nie wywalilem, więc napiete mięśnie od szybkiego łapania równowagi na lodzie były już aktywowane napięte i bolące z racji stezykniecia w kręgosłupie. Wisienka na torcie, w przejściu podziemnym ml iedzy blokowiskami gdzie to się stało akurat znajdowała się lokalny "patriota" mody Sebicznej. Trzymał na ręce, niewiedzieć czemu, coś połyskującego i mnie potrącił wychodząc z przejścia. Ja w tym momencie skręciłem się jeszcze bardziej z bólu.
Cała sytuacja wyglądała dla babci przerażająco więc się szybko odwróciła na pięcie i pomknęła w przeciwną stronę do tej w którą się udawała. Jej też śnieg i lód nie oszczędził, bo się wypierdoliła w zaspę xD
Komizm tej sytuacji już i tak ognisty jak duch puszczy zakończył się na tym, że babcia zaczęła krzyczeć "Gwałcą!!", a ja się roześmiałem.
K⁎⁎wa siedzę teraz i to analizuję, bo nie mam pojęcia jak szybko to wszystko przeszło z niczego w jakiś scenariusz do kryminalnwj komedii.
Pomogłem Babci wstać, ale jej to jakoś nie pocieszyło.
#coaieodjebalo #mroz #slisko #zima #heheszki

