@evilonep Specjalnie na moment odblokowałem tego zjeba Gordonka żeby zobaczyć co on tam nabredził. Oczywiście,że nie spuszczę skoro on tak mówi hehe,jestem tylko niegroźnym przegrywem w końcu
Ale ktoś inny niż ja jednak spuści.
Och rozpierdol i nowe rozdanie będzie i powiedzmy sobie szczerze - mogłem się do niego lepiej przygotować,niezbyt to wyszło i wychodzi gdy zegar tyka - a "hujowe wybory" w życiu... Ok zrobię rachunek sumienia, no pomyślmy ?
-
Powrót do Polski B ? Niby nieracjonalny ale przy braku własnych środków na wynajem wydawał się racjonalny.
-
Szukanie z wyższym pracy pasującej do wyższego wykształcenia ? Częściowo racjonalne przy ograniczonej (ale 100% błędnej) znajomości ówczesnego rynku pracy,częściowo - błąd wynikły z perswazji rodzinki wychodzącej z założenia że "po co tyle lat studiowałeś jak masz teraz na produkcję iść".
-
Załamanie nerwowe nr 1 ? Nieracjonalne,ale nieuniknione przy tak wielu porażkach, racjonalizacja i przejście na prace na produkcji 100% racjonalne,wręcz spóźnione.
-
Rzucenie pracy na produkcji po tym,jak rodzinka zażądała opieki nad matką po operacji ? Nieracjonalne z mojej perspektywy ale inaczej postąpić w sposób nazwijmy to etyczny się nie dało.
-
Trafienie po tym do hujowych zakładów ? Okoliczności niezależne - środowisko i zbyt szybkie branie co jest pod presją.
-
Brak wyjazdu zagranicznego przed 2020 ? Hujowy wybór,ale przy działaniu pod presją nadopiekuńczej rodzinki której tak naprawdę chodziło pewnie o kogoś kim się można wyręczyć - w ówczesnym stanie psychicznym nieunikniony.
-
Covidowy cyrk i wynikła z niego dziura w życiorysie ? Okoliczności 100% niezależne.
-
Ostatnia praca którą rzuciłem ? Nadmierna ambicja z próbą poukładania sobie życia i okoliczności niezależne.
Co mogłem zrobić lepiej ? Może głębszy research na temat firm do których kandyduję czy działać bardziej zimnokrwiście ?
Rzecz w tym @evilonep ,że Gordonek cynicznie chce mi "wbić szpilę",rozdrapywać moje rany psychiczne i to jest skurwysyństwo.
Na szczęście myli się tu zupełnie, przy dostępnych informacjach,środkach i stanie psychicznym niewiele mogłem zrobić inaczej. Powinienem owszem działać odważniej i bardziej ryzykować (choć przy nadopiekuńczej rodzince i rodzinno-szkolnej historii z przemoca wobec mnie + odchyłami autystycznymi to mało prawdopodobne bym tak robił sam z siebie) ,ale nie ma pewności,że to by popłaciło. Za mało danych.
Co mogłem zrobić inaczej to może:
-
kupić bitcoiny w 2012 za 1k zł - wtedy dziś byłbym milionerem i miałbym wyjebongo. Ale nie doceniłem BTC i uważałem że ówczesne oszczędności potrzebne mi są na dojazdy do jakiejs pracy.
-
nie wracać wtedy na ścianę wschodnią tylko szukać sposobu na pozostanie gdzie studiowałem.Ale: zupełnie błędne podejście zakładające,że w rodzinnych okolicach też pracę znajdę a dach nad głową i żarcie z głowy na samym początku.
-
zignorować potrzeby rodziców i rodzeństwa i dbać tylko o swoją dupę - niby można,ale widać nie jestem ten typ człowieka co tak robi.
Większość to skurwysyński pech i tyle. Lekcje które dostałem od życia spożytkuję na pewno. Szkoda tylko,że przez zjebów od Covidka tyle lat wypadło z życiorysu.