
Mężczyzna, który podczas interwencji policji w Reykjanesbær doznał ciężkich poparzeń ponad 40% ciała, twierdzi, że ogień pojawił się po użyciu paralizatora. Policja przedstawia inną wersję wydarzeń.
Do zdarzenia doszło w maju w Reykjanesbær. Policja przyjechała na miejsce po zgłoszeniu dotyczącym osoby znajdującej się w stanie wzburzenia. Mikkael Ingiberg Gunnlaugsson przebywał wówczas na cmentarzu.
Mężczyzna przyznaje, że miał przy sobie zapalniczkę i pojemnik z paliwem. Twierdzi jednak, że benzyna była przeznaczona do jego skutera. Gdy policjanci podeszli bliżej, miał polać się paliwem, aby zmusić ich do oddalenia się.
„Zdjąłem spodnie i wylałem na siebie benzynę, żeby się cofnęli. Myślałem, że to zadziała, ale stało się odwrotnie. Oni tylko bardziej naciskali”.
Według jego relacji jeden z funkcjonariuszy użył paralizatora. Mężczyzna twierdzi, że chwilę później poczuł ciepło na plecach, a następnie zapalił się.
W anglojęzycznej wersji artykułu pojawia się wzmianka, że: Mikkael has struggled with mental illness.
#wiadomosciswiat #islandia #cotusieodpierdala