@AureliaNova tak, wiem. To specyfika komunistycznego raju. Jeśli jest plan wyprodukować x aut elektrycznych to zaprzęga się firmy od producentów kosiarek, po producentów gwoździ aby normę wykonać. Rynek wewnętrzny to właściwie opentesty. Przeżyją marki, które ogarniają. Potem będą mogły walczyć o możliwości eksportu.
Zdominowali produkcję, teraz będą dominowali rynek poza Chinami. To będzie gwóźdź do trumny europejskiego automotive. Przez 5-10 lat będziemy się zachwycali jak tanio można dostać chińskiego elektryka (sprzedawanego na ujemnej marży, bo firmy dotowane są z budżetu przez komunistyczny rząd), potem jak będą mieli 60-70 procent rynku to podobnie jak w przypadku telefonów, nagle takie marki będą się robiły markami premium i już ceny będą wyższe. A nie będzie już Dacii, Skody czy Fiata jako alternatywy dla taniego samochodu.
Trump akcją z Iranem podciął nogi Europie w kwestii ratowania branży. Teraz Chińskie elektryki jeszcze łatwiej będą zalewały rynki europejskie.
W Polsce, słynącej z podwykonawstwa przy produkcji podzespołów przyniesie to kilkudziesięciotysięczne zwolnienia.