Intelekt, a namiętności
Błędem jest myśleć, że człowiek inteligenty jest z natury racjonalny. Podlega on popędom i emocjom w taki sam sposób jak każda inna jednostka, a czasami nawet bardziej. Ludzie o wysokim ilorazie inteligencji mogą popaść w depresje, cierpieć na choroby psychiczne, być zboczeńcami, mieć problemy z panowaniem nad agresją, a nawet zostawać seryjnymi mordercami. Rodney Alcala, Charlene Gallego, Jeffrey Dahmer, Edmund Kemper czy Gary M. Heidnik mieli posiadać niezwykle wysoki iloraz inteligencji, a dopuszczali się gwałtów i zabójstw.
Nie trzeba jednak posuwać się do takich ekstremalnych przykładów by to stwierdzić. Sam osobiście poznałem kilka osób niezwykle inteligentnych i oczytanych, ale też jednocześnie strasznie impulsywnych oraz dogmatycznych. Ciężko by myśleć, że tacy ludzie kierują się rozumem w swoim życiu. Prędzej używają go by usprawiedliwiać własne słabostki. Ten problem da się dostrzec na głębszym poziomie gdy prześledzi się życie niektórych filozofów. Łatwo można wtedy zauważyć brak jakiejkolwiek kompatybilności między tym co głosili, a tym co praktykowali
Ten rozdźwięk między intelektem, a wolą był częstym przedmiotem zainteresowania różnych myślicieli. Ujawnia on słabość Sokratejskiej doktryny według której człowiek czyni zło z niewiedzy. Często jest odwrotnie i jak zauważył Św. Augustyn lub Schopenhauer, nawet jak człowiek wie, że nie powinien to i tak to robi. Czy więc jesteśmy skazani na bycie niewolnikami własnych namiętności? Zarówno stoicy, jak i jogini, buddyści czy mistycy pokroju Gurdżijewa twierdzili, że nie. Poprzez różne praktyki człowiek ma posiadać możliwość zapanowania lub też wyciszenia nagłych porywów duszy.
Gdy człowiek to osiąga to wtedy jest nazywany prawdziwie oświeconym. Tą mądrość ujawnia Pepe Budda.
#filozofia #psychologia #przegryw #pepe
