Idę sobie skrajem lasu.


W brzuszku jajka na miękko ze śniadania, zabulgotało raz.


Zabulgotało drugi raz....


Myślę sobie czas na piarda...


Fruuuuu.... Poszło wiatrem w krutkie spodenki aż zafurczało. Piękniunio i aż ciepło w galotach się zrobiło.


Raptem z tyłu słyszę że ktoś na rzyganie się dusi - laska 7/10.


No i żygła w trawę


Skis jakim zakręcił ciepły wiaterek dotarł i do moich nozdrzy


Ja cież nie pi3rdole ale zaj3bało o sile trzech i pół Chama w kufajce


Tak prawdę mówiąc chciałem do niej zagadać ale chyba to był nie odpowiedni moment


Wyjełem telefon i z aplikacji Lisek zamówiłem mięcho na cienkim na ostro.


Może da radę zagadać przy drugim bąku słłodko kfaśnym.


Kto wie......


Może da się wyrwać na drachę w gaciach...

Komentarze (3)

Zaloguj się aby komentować