I cud miód malina. Opinia od jednego z najlepszych neurochirurgów w kartonstanie i Europie "brak możliwość korekty implantu dysku, zbyt duże ryzyko uszkodzenia rdzenia kręgowego". Tak że teraz zostaje rehabilitacja i próby ulżenia w bólu. Ofc będę zasięgnął innych opinii, ale już specjalnie sobie nadzieji nie robię:D Jeden pozytyw, że już się nie będę aż tak szczypał z oszczędzaniem się:) wreszcie będzie można zrobić te wieszaki i inne stojaki o które żona męczy już 2 lata:) Pozdro i uważajcie na siebie:)
Komentarze (14)
@Kanciak na początku próbowałem rehabilitacji ponieważ myślałem że tylko coś naciagnąłem. Neurochirurg który mnie operował też myślał na początku że to tylko pęknięty jeden krąg, a tu się okazało już na stole że rozsypane dwa doszczętnie. Ja miałem wypadek a nie wrodzone problemy. Jedno co polecam to działać odrazu jak tylko coś się dzieje bo później ból jest naprawdę spory:/
@Kanciak jeśli u Ciebie faktycznie tylko stabilizacja jednego kręgu to pewnie max 2 śruby i naprawdę prosta operacja:) to aż tak nie panikuj:) daj znać później co i jak:) a ja sobie ćwiczę i chodzę na rehabilitację. Przy odpowiednim odbudowaniu mięśni i ich rozciągnięciu ból powinien się u mnie zmniejszyć. Tyle że już się nie przechyle do końca życia w prawo na szybko:) ze swojej strony poważnie polecam medytacje i naukę albo koncentracji na rzeczach innych niż ból, albo naukę całkowitego wyłączenia myślenia:/ to drugie łatwiejsze i przynajmniej u mnie daje efekt:)
@LaMo.zord siadło mi na głowę. Mam 34 lata i zawsze byłem sprawny fizycznie, nie wyobrażam sobie funkcjonować w ten sposób przez resztę życia. Do tego cały czas ciwiczylem żeby ten kręgosłup był w dobrej formie bo doskwierał mi wcześniej ale to trwało kilka dni i przechodzilo. Jestem na początku drogi, bo to wymaga kilku konsultacji, wybrania lekarza itp. Sam wiesz ze to trwa, nawet prywatnie. No i oczywiście co lekarz to opinia-to nie pomaga.
@Kanciak oczywiście rozumiem twoje rozterki. Poważnie. Jestem niewiele starszy od Ciebie, a z kręgosłupem walczę dobre 4-5 lat. Najważniejsze nie poddawać się:) co do siadania na głowę. Ja też miałem spore problemy na początku. I to naprawdę spore. W moim przypadku pomogło wprowadzenie filozofii "no szkoda szkoda". Jeśli coś mnie boli, nie mogę czegoś zrobić itp to poprostu olewam temat i myślę sobie " no szkoda szkoda". Trzeba żyć i się cieszyć innymi rzeczami:)
Zaloguj się aby komentować